środa, 3 października 2018

Krocząc mrocznymi ścieżkami.


Cultes Des Ghoules to jeden z tych zespołów, który nie ułatwia mi życia. Powszechnie znany i lubiany, cytowany na szkolnych akademiach, kochany przez młodszych i starszych, mnie nigdy do końca nie przekonał. Inaczej, momentami przekonuje mnie z siłą bomby atomowej, kiedy indziej nie trafia do mnie tak, jak skuteczność V-1. Działa to na zasadzie sinusoidy, bo debiut mnie z kapci nie wyrzucił, ale już jego następca, „Henbane”, jak najbardziej. W 2016 roku dostaliśmy za długi i za nudny, przesadnie teatralny „Coven, or Evil Ways Instead of Love”, który był dla mnie sporym zawodem a całkiem niedawno, zaskoczeni jak Francuzi w 1940, otrzymaliśmy „Sinister, or Treading the Darker Paths”. Nie jest to może bomba atomowa, ale na pewno płyta bardzo dobra, żeby nie powiedzieć wyśmienita.




Nie będę ani Was, ani siebie oszukiwał. Gdy w sieci pojawił się, ku ogólnemu zdumieniu, premierowy numer, ani trochę nie zrobił mi dobrze. W kilku miejscach internetowych zgromadzeń ludzi określanych jako metalowcy, zdążyłem wyrazić swoją nieprzychylną opinię. Bo w pierwszej chwili „Children of the Moon” wydał mi się nudny, rozwlekły, jednostajny i po prostu zrobiony na siłę. Pomyślałem też, że jeśli ten numer promuje album, to cała płyta będzie kiepska, co najwyżej powieli schemat z poprzedniej, nie wniesie nic nowego i zasnę w połowie. Internet, jak to internet, przypomina o wielu rzeczach, nie omieszkał więc co pewien czas rzucić przed me oczy informacji o „Sinister”, opinii, recenzji czy kolejnego utworu, aż wreszcie pojawił się cały album. Postanowiłem się z nim zmierzyć, jednak głównie po to by zyskać argumenty przeciwko, aniżeli za. Taka już moja przewrotna natura, na szczęście potrafię też przyznać się do błędu. Bo już po kilku przesłuchaniach, znalazłem dużo więcej tych drugich i to mocnych, natomiast te pierwsze znikały z prędkością funduszy wysyłanych do Torunia. „Sinister” to długi album, ale do tego zespół zdążył już przyzwyczaić, tak jak do długich numerów, bo godzina muzyki dzieli się tu na pięć kompozycji. Wszystko zaczyna się od wspomnianego już „Children of the Moon”, który niektórzy zdążyli już ochrzcić mianem „zbyt długiego intro”. Na pierwszy rzut ucha, coś w tym jest, jednak dla mnie to w tej chwili jeden z najlepszych fragmentów płyty. Transowy, rytualny wręcz, monotonny i jednostajny ale z jakim klimatem! Dawka grozy jaką dostarcza jest wręcz wyśmienitym materiałem na otwarcie albumu takiego jak ten. Wszystko wspomagają lekko opętane wokale rodem z dobrego horroru a motyw przewodni na długo zapada w pamięć. Następne cztery kompozycje to już dawka dużo bardziej klasyczna, nie pozbawiona jednak tej rytualnej, psychodelicznej monotonii, która co pewien czas wychodzi na powierzchnię „Sinister” i dodaje niesamowitej atmosfery. Generalnie ten album klimatem, grozą i atmosferą stoi, taką, jaką chyba jednak mało kto potrafi dziś uzyskać. Nie można jej było odmówić nawet nielubianej przeze mnie poprzedniczce, tam po prostu panowie przekombinowali muzycznie. Tu jest dużo bardziej bezpośrednio, momentami wręcz prosto, momentami bezczelnie klasycznie i ordynarnie, do bólu siermiężnie, ale to wszystko nadal przygniata tym niesamowitym całunem ciemności, strachu i grozy. Nawet kiedy panowie uderzają w taneczne rytmy, jest to taniec śmierci, który nie daje nam radości a jedynie powody do niepokoju. Duża w tym wszystkim zasługa produkcji, bo brzmienie buduje „Sinister” w takim samym stopniu jak kompozycje i aranżacje. No i te niesamowite wokale, zdecydowanie ogromna siła Cultes Des Ghoules. Bardzo dobry album, który zasługuje nie tylko na drugą ale i trzecią czy czwartą szansę, podejrzewam jednak, że nie będą Wam one potrzebne. Cieszę się, tak egoistycznie, dla samego siebie, że nie odrzuciłem ich zbyt szybko. Muszę teraz tylko szybko w internecie znaleźć te wszystkie głupoty które pisałem na temat „Children of the Moon” i czym prędzej je skasować. Wiem, wiem, za późno, net nie zapomina. Może choć wybaczy? ;)

Tak się powinno grać black metal! 

Ocena: 10/10

Cultes Des Ghoules - „Sinister, or Treading the Darker Paths”. Under The Sign Of Garazel, 2018. 


"Sinister" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz