czwartek, 6 września 2018

Rosyjski horror.


Rosja to wielki kraj. Pomimo tego, nigdy nie kojarzył się z wielka ilością zespołów metalowych. Taka Finlandia choćby, kasuje swego sąsiada w przedbiegach. Od jakiegoś czasu jednak, dzięki znajomości z Aleksem z Satanath Records, jest mi dane poznawać rosyjskie podziemie, co czasami owocuje wyłowieniem ciekawych projektów. Ten o którym dzisiaj przeczytacie, pochodzi z rejonów Murmańska, czyli terenów bliskich Finlandii, co pewnie przypadkiem nie jest, bo znajdziemy w tamtych stronach jeszcze kilka innych, ciekawych zespołów. Widocznie tak silna jest moc oddziaływania fińskiej potęgi.


Tuor


Utburd, jednoosobowy projekt, pochodzi z Oleniegorska. Jest to niewielkie miasto położone na południe od Murmańska. Trochę kojarzy mi się z moimi rodzinnymi Tychami, bo powstało po drugiej wojnie, bo jest tam sporo bloków, oraz kopalnia (która stała się początkiem rozwoju miasta). Wedle niezawodnego Metal Archives, Utburd wykonuje – a jakże – mój ukochany „atmosferyczny/depresyjny black metal”. Nie będę już pisał po raz kolejny jak bardzo mam dość tej łatki i tej muzyki, powiem tylko, że po raz kolejny nie zgodzę się z redaktorami szanownej Encyklopedii Metalu. O ile jeszcze atmosferyczny jako tako możemy tu zastosować, to z depresyjnym muzyka Utburd wiele wspólnego nie ma. Pewne jest to, że jest to black metal. I to całkiem ciekawy. Pierwsze co zwraca uwagę, to przyjemna oprawa graficzna „The Horrors Untold”. Okładka, tytuł i to co w środku (grafiki i teksty), tworzą pewną całość, jednolitą w odbiorze. Nie jest to raczej album koncepcyjny, ale jednak udało się twórcy stworzyć dzieło spójne. Szczególną uwagę polecam zwrócić na warstwę liryczną, bo teksty są długie i ciekawe. Każdy opowiada inną historię, na co zresztą wskazuje tytuł albumu. Jest to drugi pełniak Utburd, poprzednik ukazał się w 2016 roku, jednak nic o nim nie wiem, bo jeszcze nie miałem okazji go posłuchać. „The Horrors Untold” to osiem utworów dających łącznie prawie godzinę muzyki. Trochę dużo, biorąc pod uwagę, że black metal tu serwowany to wolne i średnie tempa, co przy tak długim czasie trwania może znużyć. Faktycznie, momentami mam ochotę zapytać czy „daleko jeszcze do końca?”, dlatego skróciłbym tę płytę. Jednak dla miłośników gatunku, nie powinna być to wada, bo Utburd gra ciekawie, dojrzale i na poziomie, którego nie powinien się wstydzić. Słyszałem wiele jednoosobowych projektów w tym nurcie i z ręką na sercu powiadam, że projekt Tuora jest jednym z tych, którym mogę poświęcić więcej czasu. Argumentem, który za tym przemawia jest klimat i atmosfera. Atmosfera grozy i horroru, nie smutku i depresji. Atmosfera świetnie korespondująca z tekstami i okładką. Słychać i widać, że jest to album przemyślany, stworzony wg konkretnego planu i zamysłu i za to brawa, bo moim zdaniem wyszło fajnie. Żałuję tylko, że Tuor tak rzadko przyspiesza, bo w tych nielicznych fragmentach, gdy już się odważy, sprawdza się naprawdę dobrze. Chętnie usłyszałbym więcej szybszych partii jego autorstwa w przyszłości. Bo to, że muzykiem jest utalentowanym, jest dla mnie oczywiste. Wystarczy posłuchać tego albumu. Oczywiście, są aspekty do poprawy, ale ponieważ nie jestem miłośnikiem tego gatunku, zawsze takowe znajdę. Jestem natomiast pewien, że ci, którzy zasłuchują się w takiej muzyce, koniecznie powinni Utburd poznać. Ja sam mam zamiar śledzić przyszłe dokonania projektu z Oleniegorska a to już naprawdę sporo znaczy. 

Ocena: 7/10

Utburd - „The Horrors Untold”. Satanath Records, 2018 rok, numer katalogowy SAT190.







"The Horrors Untold" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz