piątek, 21 września 2018

Podziemie podziemia.


Coraz częściej siedzę ostatnio w piwnicy. Nie ma w tym nic złego, bo dni nadal bardzo ciepłe a w piwnicy przyjemny chłodzik. Jestem z tych (a także z Tychów), którzy za upałami nie przepadają, co za tym idzie w letnie czy wczesne jesienne dni najchętniej zakopałbym się pod ziemię, z obszernym zapasem zimnego piwka bądź chłodnej herbaty. W piwnicy można odetchnąć lekko zatęchłym, ale chłodnym powietrzem, poczuć orzeźwiającą woń trutki na szczury, wypić sąsiadowi kompot, najlepiej śliwkowy czy choćby dopilnować ziemniaków, które się wcześniej przesypało do starego kosza. Niestety, tym razem chyba zszedłem do piwnicy zbyt głębokiej, bo nawet ja mam swoje granice stęchlizny i chyba jednak wolałbym ten upalny letni dzień.






Piwnica znowu jest krakowska (tak jak w przypadku Cadaveric Possession), tyle, że dużo głębsza. Nawet należy do tego samego człowieka, bo za zespół o którym dziś piszę odpowiada Slav, który stworzył i wspomniane Cadaveric Possession. Zespół to w podziemiu znany, szanowany bardziej lub mniej, w każdym razie z dorobkiem. Aragon, bo o nim mowa, istnieje od 1992 roku, ze sporą przerwą w latach 1995 – 2011. Dość powiedzieć, że pierwsze demo zniszczyło ludzkie uszy dopiero w 2012 roku. Zaraz potem wyskoczył pełniak, potem trochę splitów i EP, by w 2018 uraczyć nas znowu longplejem (wydany przez Putrid Cult). Dziś nie będzie jednak o najnowszym wydawnictwie, jeno o EP z 2017 roku - „Executed by Gibbet”. To materiał poświęcony panu Tuchlinowi (jeśli komuś nasuwa się zbieżność z ksywą pewnego wokalisty na fejsie, to nie jest ona zapewne przypadkowa), który w cztery lata (1979 – 1983) zabił w Gdańsku i okolicach dziewięć kobiet. Planował kolejne morderstwa, ale go złapali. Cel jak widać szczytny. I o ile wkładka, tytuł (powiesili delikwenta w 1987), dedykacja, wszystko to sprawia wrażenie pewnej całości o tyle sama muzyka już nie. Dostajemy sześć utworów, z czego jeden pochodzi z koncertu, cztery z 2014 roku a otwierający materiał „Satans War” to kompozycja nowa. Nie wiem, czy słowo kompozycja to nie nadużycie, no ale dobra, rzekłem. „Executed by Gibbet” to po prostu, muzycznie, totalne podziemie podziemia i lochy tak głębokie, że aż trudno pomyśleć, że takie istnieją. O ile Cadaveric Possession, śmierdzące piwnicą na kilometr, jest całkowicie słuchalne, o tyle materiał Aragon nie do końca da się strawić w całości. Oczywiście, zrobiłem to, ale tylko dlatego by móc coś o nim napisać. Ja całkowicie rozumiem i popieram idee podziemia, jestem z nią od lat, nie znoszę wymuskanych produkcji, uwielbiam brud w metalu, ale są granice. Każda skrajność jest po prostu zła. A tutaj panowie osiągają szczyty tragicznego brzmienia (ta perkusja to serio woła o pomstę do samego Belzebuba). Aragon nie dość, że gra dość siermiężny black/death, to niestety zabija go dodatkowo produkcją. Co ciekawe, pomimo prostoty da się tu wyłowić naprawdę fajne fragmenty, nóżka tupnie, głowa się pokiwa, ale co z tego, skoro słucha się tego trochę jak bulgotu w kanalizacji. Z całym szacunkiem dla podziemnych ideałów – chodzi jednak o muzykę, to ona tu jest daniem głównym, więc fajnie byłoby móc ją wysłuchać w jako takim komforcie. Niestety, Slav poszedł tu po bandzie i zaserwował nam garaż w katakumbach wytłumionych opakowaniami po jajkach. Z drugiej strony, jestem pewien, że tak chciał i za to szanuję, bo nie wiem ilu muzyków zdecydowałoby się wypuścić tak brzmiący materiał. Tylko kurde, serio, trochę szkoda, bo jest tu naprawdę potencjał i gdyby nie to brzmienie, pewnie większa grupa maniaków czarnych dźwięków mogłaby się o tym przekonać. No, ale podziemie to podziemie, rządzi się swoimi prawami. Muszę nadrobić zaległości i posłuchać ostatniego albumu, mam nadzieję, że coś się w kwestii brzmienia polepszyło. 

Ocena: 6/10


Aragon - „Executed by Gibbet”. Demented Omen of Masochism, 2017 rok, numer katalogowy Doom Tape 015. 







"Executed by Gibbet" na Discogs nie ma. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz