środa, 18 lipca 2018

Kaszląc krwią.

Kiedyś dawno, przy okazji jednego z wielu ciekawych wydawnictw Godz Ov War Productions, pisałem o niebywałym talencie Grega do wynajdywania w dalekich zakątkach globu ciekawych zespołów, o których pewnie inaczej byśmy nad Wisłą nie usłyszeli. Niesie nam ten Greg kaganek oświecenia niestrudzenie nadal i nie poddając się wykopał kolejny enigmatyczny twór. Nie wiem jak on to robi, ale niech nie przestaje. Tym razem uraczył nas twórczością pochodzącego zza oceanu duetu GraveCoven.




Panowie mieszkają w Kalifornii, jednak ich muzyka do słonecznych nie należy. Nie sądzę by ktoś odważyłby się zrobić z niej soundtrack do Baywatch. Jeden odpowiada tylko za wokale, drugi za całą resztę. Pewnie mógłby więc być to jednoosobowy projekt, ale biorąc pod uwagę jakość krzyków wokalisty, nie dziwię się, że dostał tę robotę. GraveCoven istnieje od 2015 roku i ma na koncie dwa dema i singiel (cover Bathory). Obie te demówki dostajemy na wydawnictwie Godz Ov War. Nosi ono tytuł „Coughing Blood” i zawiera cztery utwory (po dwa z każdego demo, które były zatytułowane „Coughing Blood I” i „Coughing Blood II”). Co ważne, oba te materiały są tutaj w oryginalnej wersji, beż żadnego remasteringu czy innych poprawek. Brzmią jednak spójnie, jak nagrywane podczas jednej sesji. Materiał nie jest długi, bo trwa zaledwie dwadzieścia minut, ale to żaden problem a wręcz zaleta, gdyż jest dość jednostajny. I to chyba jest jego jedyny minus, bo poza tym GraveCoven leci do przodu w średnich i szybszych prędkościach nie biorąc jeńców. To taki rodzaj death metalu ubarwionego naleciałościami blacku ale w stopniu nie wielkim. Czuć tu lekki powiew piwnicy i grobu jednak w dawce, która nie przysłania esencji materiału. A tą stanowią gitary, których praca zasługuje na uznanie. Jest ciężko, rytmicznie i momentami naprawdę ciekawie (drugi kawałek!). Dużo do ciężaru dokłada perkusja, dobrze zrealizowana i lekko wysunięta. Gęsta. Wokalista robi co może, by być potrzebnym i udaje mu się to gdyż różnicuje swoje krzyki. Od potężnego growlu po momenty a’la King Diamond. Ciekawie to brzmi przy tym ciężarze i intensywności grania i dodaje nieziemskiego klimatu. Dwadzieścia minut „Coughing Blood” (swoją drogą kaszlenie przez dwadzieścia minut krwią niechybnie prowadzi do zgonu) mija szybko, szybciej niż w zegarku. Bo to po prostu bardzo energetyczny materiał, pędzący, miażdżący i zapraszający do tańca. Ale tak jak pisałem – dobrze, że nie jest dłuższy, bo jednostajność by go zabiła. W takim wymiarze jest do przyjęcia. Podsumowując – żadne to wybitne dzieło, ale trzyma poziom i jest moim skromnym zdaniem warte poznania. 

Mam nadzieję, że w przyszłości panowie postanowią trochę bardziej zróżnicować swoją muzykę, bo słychać, że drzemie w nich potencjał i mają sporo do zaoferowania. O ile oczywiście jeszcze coś nagrają, bo dwie demówki od 2015 roku nie świadczą o wielkiej aktywności. No chyba że właśnie komponują soundtrack do Baywatch. 

Ocena: 7/10

GraveCoven - „Coughing Blood”. Godz Ov War Productions, 2018 rok, numer katalogowy GOWP DCCXCIII.







"Coughing Blood" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz