niedziela, 29 lipca 2018

Pora żyć.


„Te moje głupie waleczne serce. Jakby miało dla kogo bić. Strzępki wspomnień zabieram ze sobą wciskając się w totalnie inny świat. Tęsknota to złudzenie, ulotny stan. Lecz czciciel głupim jest. Zawsze tęskni i pamięta.” 

Brzmi jak fragment jakiegoś romantycznego, pościelowego hicioru z trzeciej ligi kanapowego grania? Może i tak, ale to tylko fragment wyrwany z kontekstu. Pochodzi z jednego z najlepszych numerów płyty „Pora Umierać” i jest jednym z wielu powodów, dla których wciąż zastanawiam się, czy ta płyta to tak na poważnie czy też jest to jeden wielki żart. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo to po prostu świetny materiał. 

piątek, 20 lipca 2018

Śmierć w Nikozji.


Czwarty dzień pada. Lipiec w Polsce. Szlag człowieka trafia. Generalnie fanem upałów nie jestem, no ale lato, to do cholery jasnej, powinno być lato. A tu klops. Postanowiłem coś zmienić i udałem się do biura podróży, bo tak przecież dłużej się nie da. Pieron wie kiedy przestanie padać, bo prognozy jak zwykle są zawodne. Przeglądam foldery. Grecja? Nie, za bardzo oklepana. Włochy? Nie, za drogo. Na dnie stosiku leży zniszczony, pogięty, dawno nie oglądany folder. Cypr! Jasny gwint, czemu nie? Morze Śródziemne, jakaś plaża, trochę zwiedzania. Dobra, niech będzie, czarter do Nikozji i jazda byle dalej od deszczu i wakacji przesiedzianych pod dachem.

środa, 18 lipca 2018

Kaszląc krwią.

Kiedyś dawno, przy okazji jednego z wielu ciekawych wydawnictw Godz Ov War Productions, pisałem o niebywałym talencie Grega do wynajdywania w dalekich zakątkach globu ciekawych zespołów, o których pewnie inaczej byśmy nad Wisłą nie usłyszeli. Niesie nam ten Greg kaganek oświecenia niestrudzenie nadal i nie poddając się wykopał kolejny enigmatyczny twór. Nie wiem jak on to robi, ale niech nie przestaje. Tym razem uraczył nas twórczością pochodzącego zza oceanu duetu GraveCoven.


poniedziałek, 16 lipca 2018

Kraina relaksu.


Czy potraficie wyobrazić sobie dzień bez wiatru, słońca, chmur na niebie? Dzień bez zapachu, dotyku, smaku czy choćby minutowej komunikacji z drugim człowiekiem? Ja nie potrafię. Wiem jednak, że takim dniem będzie ten, w którym okaże się, że w Finlandii nie ma już żadnych ciekawych zespołów do poznania. To będzie ten rodzaj uczucia. Pustka. Bo w tej chwili świadomość nieprzebranych zapasów metalowych tego kraju jest właśnie chmurą na niebie, promieniem słońca czy podmuchem wiatru. Codziennością. Normą.