piątek, 25 maja 2018

Zmęczenie materiału.


Starość nie radość, powiadają. Młodość, nie wieczność. Nie do końca mogę to potwierdzić, bo jestem jeszcze młody (tak mi się przynajmniej wydaje), ale faktycznie coś w tym być musi, jeśli nawet muzyka potrafi to udowodnić. Nie twierdzę, że muzycy At The Gates to starzy ludzie, jednak sam zespół jak na standardy sceny, wiekowo jest zaawansowany. I jak wszyscy wiemy, dla tejże sceny bardzo zasłużony. Jedni tak długi staż znoszą lepiej, inni gorzej, są też tacy, którzy dali sobie spokój i w jakimś sensie wyszli na tym najlepiej. Szwedzi grają i niestety należą do tych, którym z wiekiem przybywa zmarszczek w dyskografii, nie powodów do uśmiechu. A szkoda, bo darzę ich ogromnym sentymentem.





Właśnie pojawiła się ich szósta płyta, co oczywiście nie jest liczbą imponującą biorąc pod uwagę fakt, że istnieją od 1990 roku. Musimy jednak pamiętać o długiej przerwie w działalności. Powrócili w 2014 roku z albumem „At War with Reality” (o którym tutaj), który wielkim dziełem nie był, ale nie należał też do tych kompletnie nieudanych. Dziś słucham „To Drink from the Night Itself” i mam dokładnie takie same odczucia. Jest to na pewno kontynuacja drogi obranej na poprzednim krążku, czyli mówiąc w skrócie – w miarę skocznie, w miarę melodyjnie, jednak bez tej iskry, bez porywania tłumów, bez zachwytu i chyba już jednak bez pasji. To trochę takie odcinanie kuponów, jechanie na nazwie, aczkolwiek na pewnym, solidnym poziomie. O fuszerce nie ma tu mowy, bo mamy do czynienia ze zbyt doświadczonymi muzykami. Nie jest mi łatwo pisać o tym albumie z dwóch powodów. Po pierwsze, mam wielki sentyment do At The Gates i ich nagrań z lat dziewięćdziesiątych. Po drugie, im więcej go słucham tym bardziej do mnie trafia. Zabawne, prawda? Wszystko co wcześniej napisałem nie było dla niego pochlebne, aż tu nagle wyskakuję z taką deklaracją. Ale tak właśnie mam z tym odrodzonym ATG. Kompletna mieszanka uczuć, bo z jednej strony wiem, że ta i poprzednia płyta nigdy nie staną obok „With Fear I Kiss the Burning Darkness” czy „Slaughter of the Soul”, z drugiej jednak jest tu naprawdę sporo fajnego grania. Nie na tyle dużo bym zaczął śpiewać pieśni pochwalne, ale nie na tyle mało bym po kilku przesłuchaniach powiedział tej płycie do widzenia. Gdy pojawiały się pierwsze utwory promujące album, mina mi rzedła. Gdy pierwszy raz przesłuchałem „To Drink...”, zwiesiłem nos i zrobiłem minę smutnego dzieciaka, który nie dostał kolejki. Ale jednak było coś, co spowodowało, że odpaliłem ją jeszcze raz. Siła sentymentu i magia nazwy. Ale nie żałuję, bo po drugim razie przyszedł trzeci, potem czwarty i tak się kręci. Co chwilę odnajduję tu jakiś fajny fragment, ciekawy riff. Niestety, jest tego wszystkiego za mało. Płyta broni się swoimi dobrymi momentami ale nie broni się jako całość. A to jednak jest wymagane by album nazwać naprawdę dobrym. Może gdyby skrócić ją o powiedzmy jedną trzecią, byłaby petardą i pociskiem orającym zmysły. A tak dostajemy bardzo nierówny album (w obszarze przyciągania słuchacza), trwający czterdzieści cztery minuty i nie dziwię się, że wielu on znudził. Mnie za każdym razem gdy jej słucham, trzyma czynnik tego „specjalnego momentu”, który wiem, że nadejdzie. A to solo, a to riff a to fajna melodia… Rozumiem jednak, że dla wielu to za mało i wcale mnie to nie dziwi. Podejrzewam też, że gdyby taką płytę nagrał zespół o mniej znanej nazwie, odbiór byłby inny. Nie byłoby takich oczekiwań. Dla mnie to solidny album i pewnie do niego czasem wrócę. Niestety, solidny to stanowczo za mało, gdy mówimy o At The Gates. 

W kontekście dwóch ostatnich albumów, uważam, że powrót Szwedów do nagrywania i wydawania, był błędem. Mogli zostać zapamiętani jako twórcy absolutnie posągowych płyt, teraz rozmieniają się na drobne. Rozumiem, że tak im teraz w duszy gra, szkoda tylko, że nie robią tego pod innym szyldem. Bo to naprawdę fajna muzyka, ale to nie poziom At The Gates. 

Ocena: 7/10 a czasami 8/10

At The Gates - „To Drink from the Night Itself”. Century Media, 2018 rok, numer katalogowy 19075846382.







"To Drink from the Night Itself" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz