czwartek, 1 marca 2018

Sojusz zachodu ze wschodem.

Co łączy Zieloną Górę i Rzeszów? Na pierwszy rzut oka, chyba tylko to, że oba miasta leżą w Polsce i są miastami właśnie. Ale już spojrzenie w przeszłość i szybko orientujemy się, że kiedyś to były dwa różne światy, co zresztą widać do tej pory. Na szczęście jest coś ponad historią, gospodarką i architekturą, co miasta te łączy skutecznie. To oczywiście metal i to metal na wysokim poziomie. Na początku stycznia metal rzeszowski i zielonogórski połączony został jednym wydawnictwem, splitem „Laws of Perversion & Filth”. Rzeszów reprezentuje Excidium a Zieloną Górę Warfist. Oba zespoły obracają się w podobnej stylistyce, co tylko scala je jeszcze mocniej. Nad wszystkim czuwa papcio Greg i Godz Ov War Productions.



Split, jak to ma w zwyczaju, podzielony jest na dwie części. Pierwsze cztery numery należą do Warfist, kolejne cztery do Excidium. Każdy zespół zaprezentował tu swoje trzy autorskie kompozycje i jeden cover. Nie mam zamiaru tu urządzać rywalizacji, ale siłą rzeczy, słuchacz porównuje propozycje obu zespołów i wyciąga wnioski. Szczególnie gdy kapele, tak jak w tym przypadku, obracają się w tym samym stylistycznym sosie. I pomimo tego, że Warfist znam bardzo dobrze i nagrał tu naprawdę mocne wałki, to większym plusem na tym splicie jest dla mnie Excidium. Może dlatego, że to moje pierwsze zetknięcie z nimi? A może po prostu dlatego, że rzeczywiście zrobili tu kawał dobrej roboty? Jednego jestem pewien – dużo u mnie zyskali za cover Impaled Nazarene. Warfist wybrał Dodheimsgard, co samo w sobie jest bardzo dobrym wyborem, ale jednak ich interpretacja nie do końca mnie przekonuje. Wracając jednak do kompozycji autorskich – Warfist nie serwuje nam żadnej wielkiej nowości, panowie grają co grali, tylko trochę lepiej niż wcześniej. Słychać, że ciągle się rozwijają, każde wydawnictwo jest lepsze od poprzedniego i te trzy utwory są naprawdę świetne. Perka otwierająca pierwszy numer, zaraz po niej świetny riff rwący do tańca i gęba się śmieje. Warfist wie jak grać to co gra a do tego chce być w tym coraz lepszy. I jest. Czekam kolejnego pełniaka jak nastolatek dowodu osobistego.

Excidium, jak już pisałem, nie znałem wcześniej. Nie miałem więc wielkich oczekiwań a tu proszę – bardzo pozytywne zaskoczenie. Panowie podchodzą do tematu muzyki rozrywkowej bardzo poważnie, znaczy porządnie i profesjonalnie. Bo oczywiście nie brakuje im szaleństwa, dzikości i piekielnego sznytu, czyli rzeczy, bez których mogliby szybko skończyć karierę. Ich utwory są dłuższe, bardziej rozbudowane i zróżnicowane, nieco też bliższe black metalowi jako takiemu, choć oczywiście wciąż głęboko osadzone w stylistyce black/thrash. Oczywiście szybko zainteresowałem się historią rzeszowskiego zespołu i niestety, nie stwierdziłem żadnego długograja. Mam nadzieję, że szybko to nadrobią, bo w pełni zasługują na dobry pełnowymiarowy debiut. No i ten „Karmageddon Warriors” na koniec! Miodzio!

Podsumowując – bardzo równy, ciekawy, dobry split. Fajnie, bo dla Excidium zaistnienie obok Warfist to na pewno swego rodzaju promocja w podziemiu i mam nadzieję, że to zaprocentuje. Płyta oczywiście bardzo ładnie dla oka wydana, ale to już standard Bogów Wojny…

Ocena: 8/10

Warfist / Excidium - „Laws of Perversion & Filth”, Godz Ov War Productions, 2018 rok, numer katalogowy GOWP CCCLXXIII








"Laws of Perversion & Filth" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz