wtorek, 27 lutego 2018

Początki bluźnierstwa.

Mieleckiego Stillborn nikomu przedstawiać nie trzeba. Jeśli jednak trzeba, proszę zmienić stronę, bo najwyraźniej, drogi czytelniku, zagubiłeś się w Internecie ;) Już niedługo ci ohydni bluźniercy wypuszczą całkiem nowy materiał (wierzcie, warto czekać do marca), zanim to jednak nastąpi możemy delektować się wydanymi niedawno dwoma pierwszymi demówkami. Oba wydawnictwa oferuje nam niezmordowana Godz Ov War a ten split prezentuje się bardzo, ale to bardzo interesująco. Z kilku względów, o których poniżej. 



Pierwszym powodem i tym co pierwsze rzuca się w oczy, jest oczywiście okładka i generalnie poziom, jakość i estetyka wydania. Serio, jak dla mnie jest to jedna z najlepiej wydanych ostatnio płyt na rodzimym podwórku. Uwagę zwracają detale, takie jak czcionka, srebrny krążek, boczne napisy, zdjęcia w środku. Klimat wydania pasuje do czasów co prawda trochę starszych niż te, w których dema ujrzały światło dzienne, jednak po prostu chodzi o pewien powrót do przeszłości, więc taki a nie inny sposób wydania spełnia swoją rolę. Drugim powodem jest oczywiście zawartość muzyczna. Obie demówki prezentują bardzo wysoki poziom i szczerze mówiąc, trudno tu w ogóle używać słowa demo. Dla takiego dinozaura jak ja demo to kaseta, na której nic nie słychać. Tu produkcję mamy naprawdę bardzo dobrą (oba dema nagrywane w profesjonalnych warunkach), poziom kompozytorsko-aranżacyjny jak najbardziej wysoki. Nie będę się rozpisywał jaką muzykę gra Stillborn, bo jak ktoś nie wie, to wie co ma zrobić (patrz wyżej). No i powód trzeci - dostępność. Nie ma co ukrywać, te demówki już kiedyś dawno temu zostały wydane, ale tylko przez sam zespół, co oznacza mocno ograniczony nakład i w tej chwili wydanie to (mam na myśli Cdr z oboma materiałami) jest trudno dostępne do tego dość drogie (sprawdzałem na Discogs). A tu za niewielkie pieniądze dostajemy je obie, w pięknym wydaniu, więc czego chcieć więcej? Nic tylko kupować i tym sposobem pięknie dopełnić sobie dyskografię jednego z ważniejszych obecnie zespołów na krajowym podwórku. 

Brawa dla wszystkich za inicjatywę i rzetelne podejście do sprawy. Widać, że nie jest to nachalna próba wyłudzenia grosza od fanów, tylko w pełni profesjonalne wznowienie dwóch bardzo dobrych, zasługujących na to materiałów. 


Stillborn - „Mirrormaze & Die in Torment 666”. Godz Ov War Productions, 2018 rok, numer katalogowy GOWP MDCXLIX.






"Mirrormaze & Die in Torment 666" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz