czwartek, 22 lutego 2018

Labirynt piekieł.

Ofensywa Godz Ov War trwa w najlepsze. Greg ma nosa, choć jak sam to określa, słucha głosów, które decydują o tym czy dany materiał zasili jego stajnię, czy nie. W ostatnich miesiącach wsłuchiwać się w nie musi bardzo uważnie, bo podejmuje same dobre decyzje. Czy to na krajowym polu, czy zagranicznym, czy w odniesieniu do pełnoprawnych zespołów czy też jednoosobowych projektów. Kolejnym tego dowodem jest krajowy projekt jednoosobowy, Labyrinth Entrance. Twór ten jest kolejnym przykładem (po choćby Absque Cor), że w pojedynkę można nagrać coś naprawdę ciekawego i przemyślanego. 





Za wszystkim stoi tu człowiek o pseudonimie Hunger, znany choćby ze Stillborn, gdzie obsługuje bas. Niech was jednak nie zmyli ten trop muzyczny, bo debiut Labyrinth Entrance to zupełnie inna rzecz. „Monumental Bitterness” to czterdzieści minut pesymistycznego black metalu, z lekkimi naleciałościami death metalowymi. Materiał podzielony jest na sześć utworów nazwanych tu Canto (z włoskiego „pieśń”). Ostatni to Canto V, ścieżek jest jednak sześć bo pierwsza ma numer 0. Skąd takie nazewnictwo i pomysł? Wszystko obraca się tu wokół Boskiej Komedii Dantego (ona też podzielona była na Pieśni). Dosłownie wszystko. Teksty są nią inspirowane, grafiki w książeczce są autorstwa Gustave Dore i oryginalnie ilustrowały właśnie wielkie dzieło Włocha. Mamy więc, w moim mniemaniu, do czynienia z materiałem koncepcyjnym, przemyślanym od pierwszej sekundy do ostatniej litery tekstu i koloru wkładki. Tworzy to naprawdę spójną całość i wywiera bardzo dobre wrażenie. Muzycznie Hunger serwuje nam black metal, daleki jednak od klasycznego rozumienia tego gatunku. Jest tu więcej ciężaru, jakby rodem z death metalowych klasyków, sporo zwolnień i momentów skłaniających do zadumy. Nie znajdziemy tu agresji dla samej agresji, choć basista Stillborn nie unika tejże, podaje nam ją jednak w sposób oszczędny i uzasadniony. Mam wrażenie, że tu wszystko jest dokładnie przemyślane, zaplanowane i zrealizowane, co jednak nie jest żadnym przytykiem, bo brzmi to świetnie. Temat wokół którego krąży „Monumental Bitterness” nie nadaje się zresztą do wielkiej spontaniczności, pewne ramy narzuca i wymaga od twórcy określonej wrażliwości. I to się jak najbardziej udało. Hunger prowadzi nas przez ten swój labirynt do dziewięciu kręgów piekła, bo odniesień do czyśćca czy nieba, nie znalazłem. Może są głęboko ukryte, może ja jestem nieuważnym czytelnikiem. Trudno się jednak dziwić, że black metalowy projekt skupia się na piekle. W każdym razie prowadzi nas tam na swój sposób, bo to przecież jego wizja, robi to jednak bardzo przekonująco i naturalnie. Muzycznie udało mu się stworzyć atmosferę strachu, smutku, pomieszanego z gniewem i rozpaczą. Ze sprzeciwem i z beznadzieją. Klimat dopełniony zostaje tekstami, grafikami, oprawą całego dzieła i tylko tak należy je rozpatrywać – jako zamkniętą całość. To nie jest rzecz, której powinniśmy słuchać przy obiedzie. Do „Monumental Bitterness” należy zasiąść wolnym od innych czynności, wejść w tę muzykę, czytając teksty, podziwiając grafiki. I wtedy macie szansę pojąć jak głęboki to materiał i jak wiele dobrego wnosi do naszej muzyki. Tak powinny wyglądać solowe projekty, na które ma się więcej czasu i można dobrze wszystko przygotować. Hunger to zrobił. Brawo. 

Ocena: 8/10


Labyrinth Entrance - „Monumental Bitterness”. Godz Ov War Productions, 2018 rok, numer katalogowy GOWP DCXCIII.







"Monumental Bitterness" na Discogs:

1 komentarz:

  1. Moja ocena to 9/10,bardzo dobra rzecz i nagrana w pojedynkę. Wielkie brawa. Hail.

    OdpowiedzUsuń