wtorek, 27 lutego 2018

Początki bluźnierstwa.

Mieleckiego Stillborn nikomu przedstawiać nie trzeba. Jeśli jednak trzeba, proszę zmienić stronę, bo najwyraźniej, drogi czytelniku, zagubiłeś się w Internecie ;) Już niedługo ci ohydni bluźniercy wypuszczą całkiem nowy materiał (wierzcie, warto czekać do marca), zanim to jednak nastąpi możemy delektować się wydanymi niedawno dwoma pierwszymi demówkami. Oba wydawnictwa oferuje nam niezmordowana Godz Ov War a ten split prezentuje się bardzo, ale to bardzo interesująco. Z kilku względów, o których poniżej. 

czwartek, 22 lutego 2018

Labirynt piekieł.

Ofensywa Godz Ov War trwa w najlepsze. Greg ma nosa, choć jak sam to określa, słucha głosów, które decydują o tym czy dany materiał zasili jego stajnię, czy nie. W ostatnich miesiącach wsłuchiwać się w nie musi bardzo uważnie, bo podejmuje same dobre decyzje. Czy to na krajowym polu, czy zagranicznym, czy w odniesieniu do pełnoprawnych zespołów czy też jednoosobowych projektów. Kolejnym tego dowodem jest krajowy projekt jednoosobowy, Labyrinth Entrance. Twór ten jest kolejnym przykładem (po choćby Absque Cor), że w pojedynkę można nagrać coś naprawdę ciekawego i przemyślanego. 

wtorek, 20 lutego 2018

Egzotyczny ogród.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami… Właściwie to za oceanem a konkretnie za Oceanem Atlantyckim (choć to zależy od której strony patrzeć) leży sobie miasto San Francisco. Tak, to to miasto w którym Brudny Harry robił porządki i to w którym jest długi i piękny most. Ale za tym samym oceanem leży jeszcze jedno miasto San Francisco, trochę na południe od wyżej wspomnianego. Znajduje się ono w prowincji Heredia, będącej częścią Kostaryki. Stolicą administracyjną tejże prowincji jest miasto Heredia, z którego pochodzi pewien death metalowy zespół. I o tym zespole sobie dziś porozmawiamy mili państwo. 

poniedziałek, 19 lutego 2018

Królewski debiut.

Wycieczki za ocean, te krótsze i te dłuższe, są wśród naszych rodaków dość popularne. Ta mityczna Ameryka przyciągała i przyciąga. Turystycznie, krajoznawczo ale jednak najczęściej zarobkowo. W kwestii metalu i naszych rodzimych wydawców, nie jest to już jednak tak oczywisty kierunek. Przyjęło się, że rodzimi wydawcy eksplorują raczej scenę krajową, rzadko przekraczając granice i wydając coś spoza nich. Jednym z chlubnych wyjątków jest Greg, prowadzący Godz Ov War Productions, który coraz częściej i coraz śmielej wychyla nos poza granice a nawet poza ocean. I coraz częściej są to wycieczki udane, czego kolejnym dowodem jest debiut Rotting Kingdom. 

czwartek, 15 lutego 2018

Kanadyjczycy na kremlu.

Gdy pierwszy raz usłyszałem nazwę tego kanadyjskiego zespołu, nie wiedziałem, że jest z Kanady. No bo kto inny jeśli nie Rosjanie mógłby nazwać swój zespół Kremlin, czyli po prostu kreml. Okazało się jednak, że to nie nasi odwieczni wrogowie a teoretycznie sprzymierzeńcy zza oceanu. Pomyślałem więc, że może mają korzenie za Bugiem, ale chyba jednak nic na to nie wskazuje. Podczas odsłuchu ich debiutanckiego albumu „Decimation of the Elites” poczytałem teksty i poniekąd zrozumiałem skąd ta dziwna nazwa. 

wtorek, 13 lutego 2018

Zapach dawnego black metalu.

Kiedy pojawia się nowy twór na scenie black metalowej, automatycznie kieruję swoje oczy ku Finlandii, krainie tysiąca jezior i milionów metalowych zespołów, bo wiemy wszyscy jak płodna jest to scena. Kiedyś byłaby to Norwegia, ale czasy się zmieniły. Często po sprawdzeniu skąd pochodzi zespół, okazuje się, że celowałem dobrze. Czasami bywa z tym gorzej, bo nie tak dawno celowałem w Grecję a okazało się, że była to Rosja. W przypadku Iku-Turso nie pomyliłem się jednak. A koneksje ze wspomnianą Norwegią są, bo album „reklamowany” jest opinią samego Satyra, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. I w zasadzie ta opinia wystarczy za recenzję, więc nie do końca wiem po cholerę to wszystko, co poniżej, piszę.

sobota, 3 lutego 2018

Kraina łez.

To był chyba 1993 rok. Nastoletni ja, na całego zanurzający się w świat metalu, późnym wieczorem w pokoju rodziców i telewizor, gdzie za chwilę ten świat miał stać się jeszcze bliższy. Rodzice już spali, ale ponieważ nie posiadałem wtedy słuchawek do tv, każdy szelest i własny ruch wydawał się bardzo głośny. A co dopiero to, co za chwilę miałem usłyszeć, oczywiście mocno ściszone, by nie budzić rodzicieli. Tak wyglądało w tamtym czasie wiele moich wieczorów, bo w telewizji można było zobaczyć program Headbangers Ball a w nim dużo ciekawych metalowych klipów. Tamtego wieczoru poznałem Pestilence (oraz kilkanaście innych kapel) i ich „Land of tears”. 

piątek, 2 lutego 2018

Wśród kurhanów, pośród mgieł.

Po pięciu latach wracam do Śródziemia, zwabiony nową podróżą, nową opowieścią. Wiem już, że spotkam Tar-Caliona, ostatniego z królów Numenoru, który swoją krainę doprowadził do upadku, bo za bardzo pożądał nieśmiertelności. Na mej drodze stanie Carcharoth, największy wilk jaki kiedykolwiek żył. Na szczęście nie jestem Huanem, którego ma on zabić. Tak jak hobbici udam się do krainy Kurhanów, gdzie przywita mnie mgła. Czy i ja ujdę stamtąd cało? Poznam historię Herumora, Czarnego Numenorejczyka, który przewodził kultowi zła i podobno został jednym z Nazguli. Może uda mi się to wyjaśnić? Dużo pytań a odpowiedzi poznam dopiero na końcu tej wyprawy. Jak zawsze magicznej.