czwartek, 18 stycznia 2018

I nie zmienia się nic.

W lipcu tego roku, gdy recenzowałem „Hadanfard”, pisałem, że pewnie jeszcze przed końcem 2017 dane nam będzie posłuchać nowej muzyki Rafna pod szyldem Hermodr. Nie pomyliłem się. Co prawda, biorąc pod uwagę częstotliwość wypuszczania nowych materiałów, nie było trudno przewidzieć taki bieg wypadków. Wystarczy rzucić okiem na Metal Archives i zawrót głowy gwarantowany. Płyta, którą trzymam w rękach to i tak nie wszystko co Rafn nagrał od wspomnianego już „Hadanfard”.


Nie wiem, naprawdę nie wiem jak ten człowiek to robi. Kiedy je, śpi, bo o pracy to nawet nie wspominam. Fakt, styl Hermodr praktycznie się nie zmienia, co mocno ułatwia mu sprawę, choć… z drugiej strony może jednak wcale nie. Trzeba ciągle myśleć jak tu nie zjeść własnego ogona, bo przy takim nawale komponowanego materiału o to nie trudno. W końcu Hermodr tkwi w pewnych jasno określonych, wytyczonych i sprecyzowanych ramach. Nie wiem na jak długo starczy jeszcze Rafnowi inwencji, na razie jednak trzyma swój poziom, choć będę się upierał, że wydawnictwa starsze były bardziej oryginalne. Tym razem dostajemy zbiór dwóch EP (oddając sprawiedliwość chronologii, pierwsza z nich powstała przed „Hadanfard”). Każda z nich to jeden długi utwór. „Ghost of the cold winds” trwa dwadzieścia minut a The Deep End szesnaście. Zestaw jest dobrze dobrany, bo materiały pasują do siebie i nie ma pomiędzy nimi znaczących różnic. Rafn w swoim żywiole, czyli Hermodr zadumany, wolny, melodyjny, zapraszający do spaceru w samotności. Muzyka niespiesznie rozwija swoją opowieść a gdy już dojdzie do serca historii, trzyma się go i nie opuszcza. Niewiele się tu zmienia, na szczęście melodie i riffy są naprawdę ciekawe. Co pewien czas w oddali pojawiają się czyste wokale, zamglone, jakby zza grubej szyby, ale dodają muzyce trochę głębi i atmosfery. Hermodr tym wydawnictwem nie wytycza sobie nowych ścieżek, natomiast konsekwentnie realizuje swoją życiową misję. Ci, którzy lubią twórczość Rafna będą jak najbardziej usatysfakcjonowani. 

Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że ucieszyłbym się, gdyby w muzyce Hermodr zaczęły następować jakieś większe zmiany. Mam wrażenie, że pewnego poziomu już nie osiągnie, to co najlepsze w tej stylistyce już nam zaprezentował i może warto byłoby spróbować czegoś nowego? Jestem także pewien, że Rafn ma to gdzieś i nadal będzie tworzył w swoim stylu, za co go szanuję, nie wiem tylko ile kolejnych tak podobnych do siebie wydawnictw wytrzymam. Ale to zapewne Rafn też ma gdzieś. 

Ocena: 7,5/10

Hermodr - „Ghost of the cold winds & The Deep End”. Wolfspell Records, 2017 rok, numer katalogowy Spell 059. 








"Ghost of the cold winds & The Deep End" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz