czwartek, 16 listopada 2017

Papierowa dziewica.

Kilkanaście dni temu w moich rękach wylądowała kolejna składanka Iron Maiden. Kolejna, bo przecież sporo ich już mają na koncie, te wszystkie „best of” tych lat, tamtych lat, stron B singli itp. Jak do tego dorzucimy koncertówki, które też przecież w jakimś sensie są składakami, to robi się z tego dyskografia większa niż niejednego zasłużonego zespołu. Nie ma się jednak co dziwić, Maideni wypuścili w Świat tyle albumów i tyle przebojów, że mają pełne prawo co jakiś czas uraczyć nas kompilacją. Tym razem jednak, jest to składanka polska i w dodatku nie popełniona przez zespoły. Ok, w szacownym gronie jej autorów znajdziemy muzyków, ale są oni przede wszystkim ludźmi pióra. Bo jest to moi mili kompilacja papierowa.





„Iron Tales” to, jak dumnie głosi okładka, literacka składanka w hołdzie Iron Maiden. I chyba lepiej nie można tej książki określić, poza dopowiedzeniem, że jest to po prostu zbiór opowiadań inspirowanych bądź nawiązujących do twórczości legendy heavy metalu. Z posłowiem i wstępem dzieło to liczy sobie dwieście dziewięćdziesiąt stron i zawiera piętnaście opowiadań. Jedne są bliższe twórczości zespołu, inne dalsze. Kilka osadzonych jest w realiach fantastycznych, ale to dziwić nie może, biorąc pod uwagę tematykę wielu tekstów Brytyjczyków. W kilku nie brakuje seksu i przemocy, więc odradzam jako lekturę do poduszki dla Waszych kilkuletnich pociech (choć rysunek z okładki zdaje się sugerować co innego). Są dłuższe i krótsze, ciekawsze i mniej ciekawe ale wszystkie, poza Maidenami, łączy wysoki poziom. Nie wszystkie nazwiska autorów cokolwiek mi mówiły, ale na szczęście książka troszkę ich przybliża, dzięki temu wiem już, że to nie przypadkowi nowicjusze. Muszę też zaznaczyć, że są to ludzie młodzi, będący fanami Dziewicy a człowiek, który to wszystko zebrał do kupy i wyszedł z pomysłem to Kacper Kotulak, któremu należą się wielkie brawa. Nie mam zamiaru streszczać tu choćby jednego z opowiadań, przytoczę za to kilka tytułów: „Biegiem, ku wzgórzom!”, „Imperium chmur”, Can I play with Charlotte?” czy „Przyprowadź córkę na rzeź”. Nie pozostawiają one żadnych wątpliwości co do zawartości książki. Nie przy wszystkich bawiłem się tak samo dobrze, ale wszystkim należą się brawa i uznanie za nawiązania do tekstów Iron Maiden, a czasami wręcz oddania ich ducha. W kilku przypadkach fajnie jest zerknąć w tekst piosenki, chyba, że znacie je na pamięć. Wiele rzeczy się wtedy uzupełnia i wskakuje na swoje miejsce. Jednak jeśli mogę coś radzić – róbcie to po skończonym opowiadaniu, nie przed rozpoczęciem czytania. 

A do wszystkich tych, którzy Maidenów nie znają (są tu tacy?) - książka zawiera po prostu piętnaście fajnych opowiadań, które warto przeczytać. Znajomość twórczości Anglików to w tym przypadku wisienka (tfu, truskawka) na torcie, bez której też będzie smakowało. 

P.S. Moje ulubione to „Biegiem, ku wzgórzom!”. 


„Iron Tales”. Wydawnictwo Gmork, rok 2017. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz