poniedziałek, 9 października 2017

Znajomy smród powrócił.

Za oknem wiało, padał deszcz i jak na wrzesień pogoda była bardzo ponura. Ciemne chmury nie dopuszczały Słońca a chłód wdzierał się każdą szparą. Dzień wcześniej listonosz przyniósł przesyłkę zawierającą nowy album Odour of Death. Mając w pamięci ich pesymistyczny i depresyjny debiut, pomyślałem, iż to perfekcyjny dzień by odpalić „In Search of Eternal Darkness”. Nastawiłem się na jeszcze bardziej spotęgowaną dawkę smutku i beznadziei, zasiadłem z widokiem za okno, tak by wszystko się zgadzało i bym był pewien, że jeśli pojawi się jakiś promień Słońca, w porę zasunę zasłony. Start.





Wszystko to okazało się zbyteczne. Pełnowymiarowy debiut Odour of Death przynosi inną gamę odczuć w stosunku do debiutu. Nie jest już tak, że chcę chwycić za sznur i skoczyć na pierwszą lepszą gałąź w celu wiadomym. Nie sięgnąłem też po nóż by ujrzeć szkarłatny strumień. Nie, ponieważ „In Search of Eternal Darkness” to przede wszystkim groza i strach. Znajdziemy tu pewną dozę depresyjnej bezsilności, ale przykryta jest ona atmosferą przerażającej ciemności rodem z klasyków gatunku. Oczywiście, nie mam zamiaru pisać, że to wesoła płyta, choć porównując ją z debiutem, mógłbym się pokusić o takie stwierdzenie. Na pewno jest bardziej black metalowa sensu stricto. Na pewno jest inna, dojrzalsza, po prostu lepsza. Ciekawsza i bardziej rozbudowana. Aranżacje są bogatsze, struktura i kompozycja utworów bardziej złożona. Wokalnie Radek też się rozwinął i zaprezentował dużo obszerniejszy wachlarz wyziewów gardłowych. Dobrze słychać to w zamykającym album coverze „De Mysteriis Dom Sathanas”. Zespół dojrzał, okrzepł, zmienił bardzo wiele na plus a to wszystko powoduje, że słucha się tych siedmiu utworów bardzo dobrze. Rasowy black metal, z agresją, złem i mrokiem, prawdziwym odorem śmierci i lekką nutą samobójczych nastrojów. Wszystko to jest bardzo przyzwoicie wyprodukowane i zrealizowane, przy czym nie traci na chropowatości i zachowuje pierwotną siłę. Nie jestem zwolennikiem wyróżniania poszczególnych utworów, ale tym razem się pokuszę – piąty Satan’s Carrier to utwór wyśmienicie pokazujący dzisiejsze oblicze zespołu, mający świetny klimat, moc, majestat i to coś, co musi mieć dobre black metalowe dzieło. Absolutnie mój faworyt na tej naprawdę dobrej płycie. Wspomniany już wcześniej cover Mayhem także trzyma poziom i niczym nie odstaje od reszty. Pasuje tu świetnie i jeśli ktoś nie znał wcześniej tego numeru (są tacy?) może pomyśleć, że to autorska kompozycja Odour of Death. 

Brawo panowie. Oby tak dalej. 

Ocena: 8/10


Odour of Death - „In Search of Eternal Darkness”. Darker Than Black Records, 2017 rok, numer katalogowy DTB307.







"In Search of Eternal Darkness" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz