czwartek, 12 października 2017

Pogrzeb.

„Gdzie ja jestem? Czemu jest tu tak ciemno i duszno? Nie mogę się ruszyć. Coś mnie blokuje, oplata, jakieś ściany. I cisza. Nie mogę nawet podnieść głowy. Mogę tylko leżeć na wznak. Nic nie słyszę, nic nie widzę. Czuję tylko zapach drewna. Świeżego. Jest wszędzie wokoło. Wdziera się do nozdrzy i wypełnia cały organizm. Ciemno, duszno. Zaczyna mi brakować powietrza. Ludzie, ratunku! Pomocy! Kopię i wierzgam nogami, ale nic. Cisza. Wstrzymuję oddech, ale ile tak wytrzymam? Nagle coś uderza w deski nade mną. Lekki stukot, jakby ktoś turlał kamienie. Po chwili głośniej, regularnie spadają nad moją głową jakieś lawiny. Co chwilę rozlega się łomot, jakby ktoś demolował gruzowisko. Z czasem cichnie, oddala się, już go nie słyszę. Nie wiem ile to trwało, ale niedługo. Nie mam już siły walczyć, powietrze się skończyło. Czas odejść. Tu już nie wydarzy się żaden cud.


Cholerna robota. Piątek, świątek czy niedziela. Nie może ktoś ograniczyć tych cholernych zgonów? Żeby w taką pogodę wsadzać człowieka do ziemi. Szlag by to wszystko. Nie mógł se jeszcze pożyć, tak do lipca choćby? Pewnie, lepiej wszystkich teraz pogonić a mi kazać zakopywać. A niech marzną nad tym moim grobem. Skurczybyk jeden. No nic, trza zrobić swoje i do domu, w końcu sobota jest. Cholera jasna, ziemia zmarznięta, ciężko będzie go zakopać. Duży był skurczybyk, spora ta trumna. Ech, i taki młody… Czas pomyśleć o zdrowiu. Wiecznie Maniuś to ty żył nie będziesz, to pewne, ale może kilka latek więcej da się urwać. Może palenie wreszcie rzucę? Może mniej wódeczki? I częściej do kościoła! Trzeba się pogodzić wreszcie z bozią, bo cholera wie kiedy mnie będą grzebać. Kurde balans, chwilę to potrwa. No dobra, siup! Pierwsza poszła, teraz będzie z górki. I ciach mu ziemią na łeb! I jeszcze raz. No Maniuś, jeszcze chwilka i trumienka będzie zakopana. No, to daj mu tam panie wieczne odpoczywanie a mi to wiesz, wybacz, że ja go tutaj tak pod ziemię, ale proboszcz kazał. Uff, koniec, zimno, mokro, szlag by to wszystko! Trza jakiejś gorzałki łyknąć.”

Wystąpili:
Facet w trumnie – ja.
Grabarz – Kult Mogił


Grabarze


„Portentaque”, ich najnowsza EPka jest jak ten Maniuś, niestrudzenie sypiący ziemię i gruz na ciemną i duszną trumnę, w której się znajdziecie po odpaleniu tego materiału. 

Powodzenia, bo nie jest to łatwy kawałek muzyki. 

Ocena: 8/10

Kult Mogił - „Portentaque”. Pagan Records, 2017 rok, numer katalogowy Moon 110.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz