czwartek, 28 września 2017

Rozwój to bardzo dobra rzecz.

W lipcu zeszłego roku zachwycałem się (tutaj te zachwyty) debiutanckim materiałem bydgoskiego Dagorath. Były to cztery utwory (plus cover Gorgoroth) czystego black metalu, w oka mgnieniu kojarzące się z norweską sceną pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Od tamtej pory niecierpliwie czekałem na kolejny materiał Bydgoszczan. Jest wrzesień 2017 roku i czekanie zostało zakończone. Dagorath właśnie wypuścił pełnowymiarowy debiut zatytułowany „Glare Of The Morning Star”. Warto było czekać, bo to jeden z lepszych tegorocznych black metalowych ciosów na krajowym podwórku.





Zmiany na lepsze to dobra rzecz. Rozwój to rzecz bardzo dobra. Dagorath się zmienił. Rozwinął i ruszył ku swemu stylowi choć teoretycznie nadal ocieka Norwegią lat dziewięćdziesiątych. Nie jest już jednak w niej tak dosłowny, tak oczywisty i tak prostolinijny. Kompozycje zostały rozbudowane, zyskały na dojrzałości i różnorodności zastosowanych zabiegów aranżacyjnych. Znajdziemy tu całe spektrum czynników, które decydują o tym, że black metal jest gatunkiem złożonym i nieoczywistym. Znajdziemy tu wszystko, co wyróżniało albumy z północy Europy i czyniło je absolutnie unikatowymi, podane w sposób charakterystyczny nie dla odtwórcy a dla kogoś po prostu zainspirowanego. Nie ma tu mowy o kopiowaniu czy zrzynaniu. Dagorath wykuwa swój styl w bardzo przekonujący sposób. To co najbardziej łączy „Glare Of The Morning Star” ze starą sceną black to klimat, atmosfera i brzmienie. Klimat mroku, atmosfera grozy i brzmienie pełne siarki. Nie bez powodu dość mocno nasuwa się skojarzenie z pewnym legendarnym albumem Mayhem. Ale to tylko skojarzenie i to jak najbardziej pozytywne. 

Pierwszy longplej Dagorath to czterdzieści dziewięć minut klasycznego black metalu. Dużo jak na album w tym gatunku. Panowie przygotowali sporo materiału i co najlepsze – jest to materiał daleki od poprzedniego wydawnictwa całym swoim czasem trwania. Bardzo spójny, bardzo jednolity a zarazem zróżnicowany. Nie nużący, a wciągający. Nie trafia może od razu, trzeba się w niego zagłębić i odkrywać, ale to bardzo dobrze, bo takie płyty cenię najbardziej. „Glare Of The Morning Star” to zdecydowanie jeden z najlepszych tegorocznych albumów black metalowych w kraju. Udało się to muzykom młodym, których debiutanckie demo zebrało sporo pozytywnych ocen, a oni bez żadnej sodówki robią swoje. Co ważne, skład tego młodego wszak zespołu nie uległ zmianom a przecież wiadomo jak to często bywa w początkowych okresach działalności i jak zawirowania personalne potrafią wpłynąć na twórczość zespołu. Dagorath konsekwentnie idzie swoją drogą, robi to bardzo dobrze i powoli wyrasta na jednego z liderów dzisiejszej polskiej sceny black metalowej. Oby tak dalej!

Ocena: 9/10

Dagorath - „Glare Of The Morning Star”. Under The Sign Of Garazel Productions, 2017 rok. 







"Glare Of The Morning Star" na Discogs jeszcze nie ma. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz