poniedziałek, 11 września 2017

Grobowy seans.

To był piątkowy poranek. Pamiętam, bo piątkowe poranki się pamięta (wieczory nie zawsze). Poranek deszczowy i pochmurny, choć kalendarz wskazywał pierwszy dzień września. Dzień wcześniej dotarła do mnie przesyłka z Gravplass Propaganda, zawierająca jedną płytę. Debiutancki materiał wyspiarskiego Opium Seance. Tylko piętnaście minut muzyki, ale za oknem zrobiło się jeszcze ciemniej. Po chwili ta ciemność wypełniała pomieszczenie, w którym przebywałem. Ciemność dźwięku, głębia mroku i ciężar dosłownie lały się z głośników.


Niewiele wiadomo o samym zespole (albo raczej projekcie, bo dotarły do mnie wieści, że to sprawka jednego człowieka), poza tym, że istnieje, że wydał niedawno pierwszą EPkę pod szyldem Gravplass Propaganda i że pochodzi ze Zjednoczonego Królestwa. Tajemniczość sięga nawet loga, bo dopiero po długim wpatrywaniu się w grafikę na okładce dostrzegłem tam nazwę zespołu. Metal Archives, czyli świątynia wiedzy, podaje, że Opium Seance to „Atmospheric Death/Black Metal”. No, jeśli to jest „atmospheric” to tylko i wyłącznie dzięki kilku momentom złożonym z gitary akustycznej i klawiszy. Cała reszta to sypiący się gruz wypełniony mrokiem i czeluściami piwnic. Jeśli ktoś po przeczytaniu tego wielce nietrafionego opisu pomyślał sobie - „o, to się pewnie może spodobać mojej dziewczynie!” - niech pomyśli jeszcze raz. Nie, raczej się nie spodoba a na pewno nie umili Wam romantycznego wieczoru. Opium Seance miażdży, niszczy, wciąga w dół tak głęboki, że nie widać z niego nawet kropeczki światła. Jest tylko totalny loch z piekła rodem. Grobowe brzmienie spotęgowane dość surową produkcją i wokal, który przypomina nienazwane dźwięki wydobywane z trzewi jakiejś istoty pozaziemskiej. Atmospheric my ass, że tak ładnie po angielsku powiem. W końcu twórca albumu z Wysp. 

Długo ta płyta do mnie szła, bo były po drodze jakieś pocztowe perturbacje, ale jestem bardzo ukontentowany, że doszła. Ostatnio takie granie jest coraz popularniejsze i fajnie, bo to jest w jakimś stopniu esencja grobowego, cuchnącego piwnicą metalu. A Opium Seance odrobił lekcje, posiedział w tej śmierdzącej piwnicy i wypuścił bardzo dobry debiut. Czekam na więcej. 

Ocena: 8/10

Opium Seance - „Levitation”. Gravplass Propaganda, 2017 rok, numer katalogowy GRAV014.







"Levitation" na Discogs nie ma, pewnie w związku z tajemniczością samego zespołu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz