wtorek, 16 maja 2017

Odrażająca niespodzianka.

Z płytami takimi jak ta, jest tak, że albo się je lubi, albo nie. Nie ma tu miejsca na uczucia pośrednie, bo jest to tak ekstremalna twórczość, że wzbudza tylko skrajne reakcje. Ja, po kilku odsłuchach zaliczam siebie do grona tych, którzy będą ten materiał lubili. Nie było tak od pierwszej minuty naszego kontaktu, ale ponieważ mam zryty muzyką mózg, mało co jest w stanie mnie ruszyć czy odrzucić. Nie do końca jestem pewien co prawda, czy można tę EPkę nazwać muzyką, ale co tam ;) O czym mowa? O materiale niemieckiego Inexorable, który niedawno został wydany przez naszą Godz Ov War Productions. Greg, szef wspomnianej wytwórni ostrzegał mnie przed tym materiałem i chyba próbował zniechęcić (brawo za wspaniały marketing!), ale mu się nie udało. Gdy wyraziłem chęć bliższego zapoznania się z „Sea of dead Consciousness”, uległ i przysłał nawet limitowane wydanie, bardzo zresztą ładne.




Inexorable teoretycznie gra death metal. Teoretycznie, bo jest to tylko informacja jaką można znaleźć w internecie. W praktyce to tak pochrzaniony materiał, iż trudno orzec coś arbitralnego. No dobra, podstawy faktycznie są death metalowe, ale bardzo dużo w tym black metalowych patentów. Inna sprawa to kompletne połamanie utworów, brak jakiejkolwiek harmonii i wszechobecne szaleństwo. Pierwsze skojarzenia – Imperator i ich „Time Before Time”! Czyli bardzo dobre, bo przecież kocham tę płytę. Gdyby tylko trochę lepiej to zrealizować – brzmienie to prawdziwa „katastrofa”, ale jak mniemam katastrofa zamierzona, bo covery, które się tu znajdują brzmią o piekło lepiej. Cztery utwory autorstwa Inexorable to mocno wysunięty wokal, potężny i nadający wszystkiemu ton. Zaraz za nim mamy kąśliwe i charczące gitary a gdzieś w tle jest perkusja. Trochę szkoda, bo naprawdę przy lepszej realizacji byłoby to naprawdę porywające. Pewnie jednak tak panowie chcieli i należy to uszanować. Z drugiej strony brzmienie dodaje tej EPce całe tony ciężaru i tajemniczości. Zawęża jednak na pewno mocno grono odbiorców. Ale nie o to w końcu chodzi, ma być surowo i brutalnie i jest. Po tych czterech numerach mamy trzy wspomniane już covery. I tu szok, bo zaczyna się cover Mayhem - „De Mysteriis Dom Sathanas” i brzmi świetnie. A do tego jak jest zagrany! Dawno nie słyszałem tak dobrego coveru w wykonaniu kogokolwiek. Po nim jeszcze cover Immolation i zamykający płytę „Black Magic Mushrooms” Mysticum, których nigdy nie mogłem słuchać, więc o jakości przeróbki się nie wypowiem.

Generalnie, pomimo ostrzeżeń Grega, cieszę się, że sięgnąłem po ten materiał. Nietuzinkowa to sprawa i polecam sprawdzić lub choćby śledzić losy Inexorable, bo mają potencjał. 

Jak już wspomniałem, dostałem wydanie limitowane, w obwolucie oraz z naszywką. Bardzo ładnie to wszystko wygląda, co możecie zobaczyć poniżej. 

Ocena: 7/10


Inexorable - „Sea of dead Consciousness”. Godz Ov War Productions, 2017 rok.








"Sea of dead Consciousness" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz