poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Zagłada.


„A kiedy opadł już gorący pył, kiedy ostatni podmuch wiatru zamiótł go na ściany ruin ludzkiego stworzenia, nie było wciąż widać słońca. Straszliwy smród spowił zgliszcza setek lat panowania człowieczej ignorancji. Ziemia konała, wydając z siebie ostatnie tchnienia trujących oparów. Śmierć była panem, bogatym gospodarzem, siejącym obficie swe ziarno zagłady. Nawet gdyby jakaś forma życia przetrwała, zgasłaby z braku powietrza, wody i nadziei. Ale nie przetrwał nikt. Gdyby podejść bliżej, dałoby się zauważyć powykręcane w cierpieniu ciała, zwęglone, nadpalone, pozbawione krwi i tłuszczu. Ich martwe oczy nie wyrażały nic poza przerażeniem, nienazwanym strachem siedzącym głęboko w myślach, nie spotkanym nigdy dotąd. Wszystko umarło, niczego już żywego ten glob nie zrodzi, nie urodzi się już żadne dziecko, nie wyrośnie źdźbło trawy, nie zaśpiewa ptak, nie spadnie deszcz. Pozostanie tylko powolne gnicie aż wszystko zniknie, zmarnieje, zostanie pochłonięte przez niepamięć i czas. Bo nie będzie miał kto pamiętać. Nie zostanie nawet jeden kamień z ludzkich dzieł próżności, nie będzie państw i narodów. Rzeki i oceany wyschną ale i tak nikt nie przejdzie po nich suchą stopą, bo nie będzie komu chodzić. Nastąpi koniec wszystkiego i ten glob, tak umęczony, wreszcie odpocznie. 

A wszystko to, cała ta hekatomba i zagłada, cała ta śmierć i zniszczenie, te otchłanie cierpienia i bólu, z jednego powodu. Z jednego, drobnego powodu, którego nikt nie zauważył, nie spostrzegł w porę. Ten fakt przeszedł zupełnie bez echa, przyćmiony propagandą. Cóż to takiego, zapytacie? Poronienie w Betlejem."




Jest wiele surowych płyt black metalowych, o których można powiedzieć, że spełniają wymogi gatunku. Jednak niewiele jest takich, które nie dość, że spełniają, to wręcz wytyczają nowy poziom surowości i odrazy. „Stillbirth In Bethlehem” duetu Recluse jest jedną z nich. To niesamowite jak odrażającą muzykę można nagrać. Myślałem, że granice już zostały wytyczone, ale nie - one cały czas są przesuwane. Podejrzewam, że laik podczas kontaktu z tą płytą ma duże szanse na zawał serca. Tak się gra black metal. Kropka.

Recluse – „Stillbirth In Bethlehem”. Vault of Dried Bones, 2016 rok, numer katalogowy VAULT030.





2 komentarze:

  1. Myślę, że Recluse i "Stillbirth in Bethlehem" to znacznie więcej niż mrok i odraza - to usłyszymy nawet się nie zagłębiając. Muzyka Recluse to wolność, która niczym niezmącona jawi się jako najpiękniejszy sen. Szkoda, że o tym trochę zabrakło. Ale co muzyka, to ocena, bo przecież nie ma nic bardziej subiektywnego niż własnie muzyka.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, to tylko moje spojrzenie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń