poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Szaleństwo.


Jak zabija diabeł? Wielu na przestrzeni wieków szukało zapewne odpowiedzi na to pytanie. Niektórych zawiodło to na skraj szaleństwa, innych zamieniło w zgarbionych starców spędzających życie w setkach ciemnych klasztornych bibliotek, jeszcze inni nie mogąc znaleźć odpowiedzi odbierali sobie życie. Byli też pewnie tacy, którzy szukając odpowiedzi przeszli na stronę ciemnego władcy, licząc że ten im odpowie. Kto wie, może odpowiedział? Wiele wieków poszukiwań, pytań, wyrzeczeń a przecież odpowiedź jest prosta. Diabeł zabija ludzkimi rękami bo człowiek to dla niego narzędzie, jakich on ma wiele. Jedno z nich poznaliśmy w 2017 roku. Po wsadzeniu do odtwarzacza zabija w czternaście minut za pomocą trzech szalonych utworów. Imię tego narzędzia brzmi Death Like Mass. 

Szaleństwo. To słowo najlepiej opisuje najnowszy materiał tego owianego tajemnicą zespołu. Czternaście minut szaleńczej grozy, obłąkania i poszukiwania swych zmysłów. Czternaście minut dźwiękowego szturmu mogącego skruszyć każdą psychikę. I moc. Potężne brzmienie świdrujących mózg gitar, szalone wokale i lekko momentami ukryta, ale niszcząca wszystko perkusja. Czternaście minut skondensowanego black metalu podanego w oparach death metalowej stylistyki. Death Like Mass zadebiutował w 2015 roku materiałem „Kręte drogi” (dwadzieścia siedem minut), jednak ja wtedy ich nie poznałem. Gdzieś mi umknęli. Na fali pochlebnych opinii i recenzji nadrobiłem ten brak rok później. Nie oczarował mnie ani nie powalił, choć to bardzo solidny kawał muzyki. W przypadku „Jak zabija diabeł” jest inaczej. Tu zostałem powalony od razu. Szkoda, że to tylko trzy utwory, bo aż chciałoby się tej stylistyki słuchać co najmniej pół godziny. Trwać w tym szaleństwie choćby chwilę dłużej, bo tak ono jest pociągające. Nie przypadkowo znajdziemy tu utwór o tym, który dał się szaleństwu nocy ponieść i wszedł w ciemność. Tak, Faust może być ambasadorem tego materiału i najlepszym jego narratorem.





Płyta nie zachwyca jedynie muzyką. Jest pięknie wydana. Oprawa graficzna, zainspirowana ryciną Flammariona po prostu zachwyca. Wszystko tu jest spójne, ma swój specyficzny klimat, który bardzo mi odpowiada. Swoją drogą to chyba pierwszy raz gdy zespół zamieszcza informację co zainspirowało oprawę graficzną płyty. W każdym razie nie pamiętam bym się z czymś takim spotkał. Bardzo ciekawy zabieg. 

Jak zabija diabeł? Skutecznie. Na śmierć. Poprzez opętanie i szaleństwo. Oddajcie się mu bezgranicznie, nie brońcie się, nie ma sensu. 

Ocena: 8/10

Death Like Mass - „Jak zabija diabeł”. Malignant Voices/Under the Sign of Garazel, 2017 rok.








"Jak zabija diabeł" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz