wtorek, 7 marca 2017

D aphelium, czyli okładka roku.


Przy okazji tej płyty, przypomniały mi się lata dziewięćdziesiąte. Wtedy, jednym z czynników, który decydował o zakupie kasety, była okładka bądź logo. Im bardziej mroczna i szatańska, tym lepiej. W tym przypadku nie możemy mówić o szatańskości, jednak to tak ciekawa okładka, że kupiłbym tę płytę dla niej samej. Zaczarowała mnie i co chwilę się na nią gapię. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest i będzie to dla mnie okładka 2017 roku. Płyta tak daleko nie zajdzie, ale to naprawdę ciekawy materiał.




Szwedzki projekt D aphelium (co za nazwa! - już tłumaczę: aphelium to punkt na orbicie ciała niebieskiego najbardziej oddalony od Słońca; D pochodzi pewnie od imienia jedynego członka projektu) to bardzo młody twór, który powstał w 2016 roku. Za wszystkim stoi jeden człowiek – D. Seestrand. „Sprungen ur lust” to prawie czterdzieści minut (osiem utworów) ciekawego i zróżnicowanego black metalu. Fajnie, że materiał został wydany przez naszą Wolfspell Records, bo pozwoli to im wyrwać się trochę z kleszczy tzw atmosferycznego black metalu, z którym są kojarzeni. D aphelium to kompletnie inna bajka od Kalmankantaja czy Hermodr. Tu nie ma tej dominującej jednostajności, nostalgicznych klimatów, czy jesiennych melodii. Oczywiście, bywają takie fragmenty, ale to tylko fragmenty, bo trzonem dla muzyki szwedzkiego projektu jest po prostu black metal. Nie jakiś przesadnie jadowity i piwniczny, ale nadal z mocą i uderzeniem. Brzmieniowo mam skojarzenia z latami dziewięćdziesiątymi co akurat działa na plus. Podobają mi się ciekawie i z umiarem użyte klawisze (choć bywają momenty, kiedy pasują do reszty jak ja do kościoła) oraz sporo zmian tempa. Czasami odnoszę wrażenie, że Szwed nie mógł się zdecydować, co chce grać i momentami powoduje to bardzo częste zmiany klimatu, ale po kilku odsłuchach nie zwracam już na to uwagi. Nie zmienia to faktu, że w przyszłości nasz bohater mógłby być bardziej zdecydowany. Płyta nie nudzi, czasami pozytywnie zaskakuje mnogością rozwiązań i aranżacji, czasami jest ich za dużo i lepiej byłoby postawić na prostotę. Dla D aphelium to jednak dopiero początek drogi i rozumiem, że niektóre rzeczy wymagają dotarcia. Nie ulega jednak wątpliwości, że potencjał jest i warto wypatrywać kolejnego albumu.

Cieszy fakt, że takie materiały są dostrzegane i ktoś je wydaje. Nie jest to żadna muzyczna rewolucja, nikt tu niczego nie odkrywa, ale przecież płyty odkrywcze czy przełomowe to rzadkość. Solidna porcja ciekawego black metalu, który po prostu momentami wymaga więcej konsekwencji od autora. To jeden z tych debiutów, który pozwala spoglądać z nadzieją w przyszłość i ja to czynię. 

Ocena: 7/10

D aphelium - „Sprungen ur lust”. Wolfspell Records, 2017 rok, numer katalogowy Spell 044.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz