środa, 22 marca 2017

Ciemnym lasem, ku wieczności.


„Tym razem przybyłem do Finlandii wcześniej. Byłem przed czasem. Nie to, żebym chciał. Musiałem. To już stało się narkotykiem. Musiałem znowu wejść w te nieskalane lasy i przebyć trudną drogę, bez żadnego celu. Po prostu by wędrować, wdychać i czuć. Nie zważałem na to, że jest głucha, ciemna noc. Stanąłem u progu lasu i poczułem zew. Musiałem wejść. Wtopiłem się w ten mur i poczułem, że znikam. Nie ma mnie dla Świata. Ciemność, gęsta i ciepła prowadziła w nieznane. Co za uczucie! Znowu tu jestem, czuje się jak w domu. Każdy krok stawiam pewnie, bo znam ten las, każdy krok w coraz ciemniejszą głuszę. Wiem, że mógłbym tak wędrować wiecznie, mierząc się jedynie ze swoimi myślami i naturą. Bo to jest moje przeznaczenie, wieczna wędrówka pośród tych drzew, pośród jezior cicho zatopionych w kniei. Nie wiem czy kiedykolwiek opuszczę te lasy, bo w nich jest moja przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie wiem czy chcę znaleźć wyjście. Właściwie to wcale go nie szukam.”





Leśne wędrówki już zawsze będą mi się kojarzyły z fińską Kalmankantają. Tym razem wstęp zainspirowany został tekstem do utworu z najnowszego wydawnictwa zespołu - „Demonwoods”. Materiał jest relatywnie krótki, tylko trzydzieści pięć minut. Z drugiej strony to jedynie trzy utwory, w tym jeden instrumentalny. Kalmankantaja wraca tu do tego co potrafi najlepiej, długich, mocno jednostajnych kompozycji, przesiąkniętych dojmującym smutkiem i poczuciem osamotnienia. Czyli gra to co na większości swoich wydawnictw. To jest właśnie fenomen tego zespołu – grać ciągle to samo ale tak, że każdy materiał jest ciekawy, potrafi zaskoczyć jakimiś drobnostkami (tym razem są to czyste partie wokalne) a zarazem sprawia wrażenie doskonale oswojonego i znanego. Nie nudzi, wciąga i daje pole i czas do rozmyślań i wędrówek duszy. Wiem, brzmi górnolotnie ale tak to odbieram i czuję. I bardzo to lubię. Daje odetchnąć, dzięki niespiesznemu zaproszeniu do towarzystwa, które zawsze chętnie przyjmuję. Kolejny raz ten prosty, jednostajny rytm mnie porwał i dałem się urzec długim, przepełnionym wilgocią nocy kompozycjom. Kolejny raz rozmarzyłem się o tych cholernych fińskich lasach i jeziorach, o ciszy i spokoju. O zostawieniu wszystkiego co doczesne i wędrowaniu. Tak po prostu, byle dalej, byle w noc. 

Szlag, jak ja lubię ten zespół. I Finlandię!

Ocena: 8/10


Kalmankantaja - „Demonwoods”. Wolfspell Records, 2017 rok, numer katalogowy Spell 046.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz