czwartek, 26 stycznia 2017

Wojna totalna.


Naprawdę lubię Finlandię. Już o tym pisałem, ale się powtórzę. Za przyrodę, krajobrazy, metal, nawet za język. Spędziłem tam zaledwie kilka dni, ale to wystarczyło bym bardzo chciał wrócić. Z muzycznym obliczem tego kraju po raz pierwszy spotkałem się we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, za sprawą trzech zespołów: Beherit, Unholy i Impaled Nazarene. Ci ostatni byli stanowczo najbardziej ekstremalni, a w czasach, gdy chodziło tylko o ekstremę, było to bardzo ważne. Polubiłem ich z miejsca. Banda kompletnych pojebów, tworzących kompletnie walniętą muzykę. Dopiero trzecia płyta, „Suomi Finland Perkele” (ukazała się w 1994 roku), przyniosła jako takie uspokojenie i unormowanie pewnych ram muzycznych. To mój ulubiony album Finów. Za teksty, okładkę, zdjęcia zespołu, sam tytuł no i oczywiście za muzykę. Płyta zawiera kilka absolutnie niepowtarzalnych numerów. Nawet jak na standardy Impaled Nazarene.


Wojna zimowa

W 1939 roku ruskie zaatakowali Finów i rozpoczęła się tak zwana wojna zimowa. Po stu dniach, z wielkimi stratami, musieli sobie dać spokój i upokorzeni wracali do siebie. Jasne, zdobyli pewne terytoria, ale zatrzymała ich malutka Finlandia. Ich, wielkie mocarstwo. O tym delikatnym łomocie (wiwat Simo Hayha!) opowiada numer „Total War – Winter War”. W tekście pojawia się zapowiedź, że jeśli komuchy pojawią się znowu, zginą wszyscy. Tak trzymać chłopaki! Kolejny niezapomniany numer to, uwaga - „Vitutuksen Multihuipennus”. Czemu niezapomniany? Oczywiście dzięki tytułowi! Rozbraja mnie i kompletnie mi nie przeszkadza, że nie do końca go rozumiem. Jak pięknie brzmi! Na „Suomi...” znajdziemy także najbardziej romantyczny utwór fińskich wariatów, czyli „Blood is thicker than water”. Można powiedzieć, że jak na Impaled, to jest to wręcz ballada ;) Tekst natomiast to 100% pościelówy, choć z małym zgrzytem, bo ukochana ginie. Właściwie to oboje giną. No dobra, sielanki nie ma, ale trochę romantyzmu jest. Jest tu wreszcie zajebiście rock'n'rollowy „Let's fucking die”, z bardzo optymistycznym przesłaniem zawartym nie tylko w tytule. Płytę zamyka świetny muzycznie „The Oath of the Goat”, z bardzo długim jak na twórczość liryczną Finów tekstem. No i wreszcie – tytuł samej płyty - „Suomi Finland Perkele”. Suomi to „fiński, Finlandia”, Finland to Finlandia a Perkele to diabeł. Teraz sobie coś sensownego z tego ułóżcie ;)


Fińscy degeneraci gotowi na wojnę


Płyta jest krótka i treściwa, jak wojna zimowa. Musicie sobie więc odpowiedzieć na jedno proste pytanie : „Czy chcecie wojny totalnej? Czy chcecie pieprzonej wojny?” Jeśli tak, a tak powinna brzmieć odpowiedź, odpalajcie „Suomi...” i jazda!

Kiedyś, dawno temu posiadałem kasetę wydaną przez Morbid Noizz, z piękną złotą okładką. Aktualnie jestem w posiadaniu wznowienia na CD, wydanego w 2015 roku przez Osmose Productions. Niestety, wznowienie, ale nie płaczę, bo kolorystycznie jest piękne. Czerń i czerwień!

Impaled Nazarene - „Suomi Finland Perkele”. Osmose Productions, 2015 rok, numer katalogowy OPCD026.






"Suomi Finland Perkele" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz