środa, 14 grudnia 2016

Wrota black metalu szeroko otwarte.


Wrota już nie zamknięte. Wrota black metalu już dawno zostały otwarte i wpuszczają do hermetycznego niegdyś gatunku, coraz więcej obcych mu wpływów. Kolejne zespoły eksperymentują, wymyślają, kręcą i udziwniają. Został nawet ukuty termin „post black metal”, którego swoją drogą nie znoszę. Jedni potrafią to robić, inni mniej a jeszcze innych zaprowadziło to do granic absurdu i ośmieszenia. Do tej pierwszej kategorii zdecydowanie zalicza się duet z Mińska Mazowieckiego, Misanthropic Rage.

Wrota już nie zamknięte. „Gates No Longer Shut”. Taki tytuł nosi ich pełnowymiarowy debiut, wydany w listopadzie tego roku. Wrota tego albumu rzeczywiście otwarte są szeroko. Wpuszczono tu bardzo wiele i osadzono na kanwie black metalu. To solidny fundament „Gates...”, ale kolejne piętra opowiadają zupełnie inną historię. Siedem utworów, bardzo zróżnicowanych, dających czterdzieści minut porywającego, eklektycznego materiału. Jeśli jednak ktoś nazwie to „post black metalem”, wyzywam na pojedynek. Sam zespół określa się mianem „avant-garde black metal” co jest w znacznym stopniu bliskie prawdzie. Można też powiedzieć „progressive” a można po prostu metal. Dlaczego tak zwyczajnie, pomimo że to niezwyczajna płyta? Bo to, czego tu najwięcej wpuszczono to inne odłamy metalu. Fundament to black, ale już pierwsze piętro to cała masa death metalowych akcentów a zaraz nad nimi znajdziemy świetne heavy metalowe czy thrashowe gitary. Wszystko doprawione akustykami, klawiszami i różnorodnymi wokalami (momentami jakbym słyszał My Dying Bride). Czy to coś, czego nie słyszeliśmy wcześniej? Nie. To nie składniki, tylko sposób podania czynią ten album naprawdę ciekawym. To, w jaki sposób udało się to wszystko wymieszać, połączyć i zaserwować. Słyszałem zespoły którym takie zabiegi zupełnie nie wyszły, przekombinowały. Tutaj wszystkie klocki do siebie pasują, są ułożone z głową, co nie znaczy, że tchnie z nich sztuczność i zimna kalkulacja. Nie, album jest żywiołowy i krwisty. I tak naprawdę przystępny, pomimo tak dużej ilości zastosowanych środków wyrazu. Warto wspomnieć też o tekstach, które nie dość, że ciekawe, to potrafią być wymieszane językowo – angielski i polski w jednym utworze.





Nie można zapomnieć o wysokim poziomie wydania albumu. Świetna okładka, ciekawa kolorystyka i zdjęcia. Godz Ov War znowu stanęli na wysokości zadania. Po raz kolejny w tym roku wydali bardzo dobry album. Niecierpliwie będę czekał na kolejne wydawnictwa Misanthropic Rage, ale na razie przede mną jeszcze wiele chwil z „Gates No Longer Shut”. Dużo zostało do okrycia. 

Ocena: 8/10 (z tendencją rosnącą)


Misanthropic Rage - „Gates No Longer Shut”. Godz Ov War Productions, 2016 rok. Numer katalogowy GOWPXXXIVI







"Gates..." na Discogs:

4 komentarze:

  1. Recka brzmi zachęcająco, ale nie wiem czy dałbym jeszcze radę przesłuchać całą płytę black metalową. Ostatnio odpaliłem sobie Emperora, ale po kilku kawalkach zmieniłem na AC/DC :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na to wychodzi. Chodz ostatnio walkuje ostro plyte death scavenger :). To jest moc

    OdpowiedzUsuń