piątek, 16 grudnia 2016

Wędrówka w świetle księżyca.


Grudniowa noc. Mroźna i kłująca. Za oknem piękny, jasny księżyc wędruje po rozgwieżdżonym niebie. Rozświetla mrok jakby chciał się od niego uwolnić, choć jest jego nieodrodną częścią. Wskazuje drogę. A ja słucham najnowszej płyty Arkony i wiem już, że to kolejna tegoroczna muzyczna wędrówka, której szlak przemierzę nie raz. 

„Lunaris” sama w sobie jest podróżą. Podróżą bluźniercy ku wielkości, ku jedności ze śmiercią, podróżą w świetle księżyca i jego szlakiem. Każdy utwór to kolejny etap tej wędrówki, poszukiwania. Jest ich sześć, są, jak na black metal, długie i rozbudowane. Pełne agresji, ale także podniosłej melodyki. Zimne i odległe a zarazem gorące jak najstraszniejsze bluźnierstwo i groźne jak zawieszony sznur. Doprawione szczyptą melancholii i zadumy, w którą wspaniale wprowadzają niesamowite klawisze. To instrument ryzykowny w black metalu ale Arkona wie jak go użyć. Za jego pomocą wprowadza na „Lunaris” klimat orkiestrowy, który momentami uderza tak podniośle jak dzieła klasyków. Zarazem jednak muzycy nie kombinują. Grają black metal zgodnie z kanonami, nie tworzą dzieła nowatorskiego, nie uciekają też od własnego stylu. Rozwijają się, tworzą ciekawszą i bardziej zajmującą muzykę z dużym naciskiem na klimat i ogólny odbiór. To kolejna płyta, która sprawia wrażenie dzieła kompletnego – od okładki i grafik, przez teksty, po muzykę. Wszystko tu jest dopracowane i przemyślane. Arkona nie pozwala sobie na obniżenie bardzo wysokiego poziomu choćby w jednym elemencie, choćby na moment.





Nigdy nie był to dla mnie zespół numer jeden na krajowym podwórku. Nie był nawet w pierwszej piątce. „Lunaris” jednak dużo zmienia. Tak w moim podejściu, bo czas posypać głowę popiołem i mocniej wejść w twórczość Arkony, jak i w podsumowaniu tego roku – wszystkie karty wydawały się już być rozdane, puchary i miejsca na podium też a tu nagle pojawia się taka płyta. Wspaniała, bogata, dojrzała i godna nagród. Ale przecież nie o nie chodzi. Liczy się tylko wędrówka ku wielkości. W świetle księżyca. Na przekór marności istnienia. 

Ocena: 9/10 

Arkona - "Lunaris". Debemur Morti Productions, 2016 rok, numer katalogowy DMP0147.








"Lunaris" na Discogs:

3 komentarze:

  1. Z Arkony coś chyba kiedyś słuchałem. Nazwa mi się kojarzy, ale nie umiem jej dopasować.

    OdpowiedzUsuń
  2. jest jeszcze rosyjska Arkona, taka trochę folkowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. No własnie. O tą Arkonę mi chodziło.

    OdpowiedzUsuń