poniedziałek, 28 listopada 2016

Płock, czyli królestwo death metalu.


Karabin maszynowy. Wybuchy. I jakiś straszliwy głos. Czy to diabeł wydaje rozkazy do ataku? Tak, ale już na początku bitwy zwodzi nas swoją taktyką. Spodziewamy się nalotu dywanowego i błyskawicznej pancernej szarży a dostajemy potężny, najeżony dźwiękiem twardym jak stal, walec. I krzyk. I już wiadomo, że płocki Kingdom spuścił ze smyczy album potężny. Huraganowa perkusja przychodzi chwilę później. Ale za chwilę znowu zwalnia. Nietypowy to otwieracz dla takiej płyty, która w większości gna jak zagony pancerne podbijające Związek Radziecki. Zwalnia momentami, majestatycznie, jakby uzupełniała amunicję na kolejne minuty walki. Rozdaje potężne ciosy precyzyjnie, jak kierowane laserem pociski. Nikt się jej nie oprze.


  


To rozpętane na ziemi piekło trwa nieco ponad trzydzieści cztery minuty. Przez cały ten czas miażdży nas swym niesamowitym death metalowym ciężarem, czasami dodając do tego black metalową złość, czasami pędząc z iście thrashową motoryką. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że jesteśmy świadkami rasowej death metalowej sztuki, kipiącej energią i dynamiką. I gniewem. Potężne, selektywne brzmienie, wzbogacone lekkim piwnicznym brudem i podlane ostrością z czarciego kociołka, na pierwszy plan wysuwa baterie armat zwanych przez śmiertelników perkusją. Motor napędowy i nadający rytm piekielnym zagonom instrument jest tu panem i władcą. Za nim podążają gitary i bas a nad wszystkim unosi się świetny wokal. Zgrane to wszystko jest perfekcyjnie, jak jeden wielki organizm pracujący dla zwycięstwa. Kompozycje są ciekawe, rozbudowane i nieoczywiste, ale to właśnie brzmienie zasługuje na największą pochwałę. Doskonała robota. 

Kingdom nie jest najpłodniejszym z zespołów, to dopiero trzeci album w ich dorobku. Jednak jeśli długie przerwy pomiędzy wydawnictwami mają przynosić takie efekty, to panowie – nie spieszcie się. Z każdym kolejnym albumem zespół niesamowicie się rozwija. Z każdym kolejnym albumem pokazuje trochę inne oblicze oraz coraz większą dojrzałość. Warto było czekać. 

Płyta bardzo ciekawie dla oka wydana, ze świetną kolorystyką, grafikami i okładką. Zapomniałbym – na deser cover Darkthrone, który brzmi jakby był nieodrodną częścią płyty. Brawo panowie. 

Ocena: 10/10


Kingdom - "Sepulchral Psalms from the Abyss of Toment". Godz Ov War Productions, 2016 rok, numer katalogowy GOWP XXXII.





"Sepulchral..." na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz