wtorek, 1 listopada 2016

De Profundis i Moonlight, czyli wyjątkowy listopad.


Listopad, który dziś się rozpoczął, zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Może nie na tle innych miesięcy tego roku, bo to wyjątkowo mocny rok, ale na tle listopadów minionych już tak. Wśród nadchodzących wydawnictw, moja sentymentalna dusza wyławia dwa, które serwują nam legendy krajowej sceny. Gdyby dwadzieścia lat temu te zespoły wydały nowe albumy w tym samym miesiącu, pół Polski wariowałoby z radości. I spory kawałek Świata. Dziś to już nie ten kaliber, jednak ponieważ sentyment jest, wielu czeka niecierpliwie. Mowa oczywiście o Christ Agony i Vader. 

Zdarzało im się wydawać płyty w tym samym roku, o co nietrudno przy tak bogatych katalogach wydawniczych, nigdy jednak nie wydali ich w tym samym miesiącu. Były to lepsze i gorsze albumy, windowały ich na szczyty lub strącały z niego, ale gdzieś magia tej wyrobionej w latach dziewięćdziesiątych marki działała.


Dwie legendy

Niestety, pewnie nie wrócą już czasy gdy doczekam się wydawnictw na miarę moich ulubionych z bogatych dyskografii zespołów: "De Profundis" i "Moonlight". Pewnie nie jestem jedynym, które właśnie te dwa krążki wskazałby jako ulubione. Vader na swoim drugim albumie osiągnął mistrzostwo gęstego, skondensowanego death metalu. Wyskoczył też trochę z bardzo florydzkiego stylu debiutu i osiągnął brzmienie najlepsze w swojej karierze. Nie jest to długi album, jednak niesamowicie intensywny i brutalny, trafia nas jak gęsta kula gorącej lawy, przetacza się i mknie dalej z ogromną siłą. Jest tu też mój ulubiony numer w dyskografii zespołu – „Of Moon, Blood, Dream and Me”. Rok później, w 1996, światło księżyca ujrzał „Moonlight”, trzeci studyjny album Christ Agony. Tu w zasadzie słowa konieczne nie są, bo jest to dzieło wybitne, które w warunkach normalnej, rzetelnej promocji, powinno wywindować zespół na światowy top. Jeden z najlepszych polskich albumów black metalowych w historii, o ile nie najlepszy. Zawszę się śmieję, że to najlepsza rzecz jaka opuściła Morąg w jego całej historii. 

To były dwa wspaniałe lata dla Warmii, Polski i Świata. 

Mamy jednak 2016 rok i pozycja obu zespołów jest diametralnie różna. Vader regularnie wydaje płyty, nadal gra długie trasy koncertowe na całym Świecie (choć oczywiście nie w tak dużych klubach) i generalnie jest aktywny (książka, wznowienia demówek). Christ Agony od kilku lat działa jakby na pół gwizdka. Koncerty niby są, ale bardzo mało. Wydawnictwa niby są, ale na przestrzeni ostatnich pięciu lat wydali tylko jeden album (bardzo przeciętny) i EPkę (całkiem dobrą). No i przychodzi listopad 2016 i za chwilę do naszych rąk trafi „The Empire” Vader a kilkanaście dni później „Legacy” Christ Agony. Stanowczo bardziej niecierpliwie czekam na to drugie wydawnictwo. Po pierwsze dlatego, że Vader wydał „Iron Times”, EPkę zapowiadającą album i dzięki niej wiemy, że wielkiego szału nie będzie. Po drugie dlatego, że wczoraj słuchałem utworu „Seal ov the black flame”, pochodzącego z „Legacy” i już wiem, że Cezar skomponował coś naprawdę dobrego. Oczywiście, nowy Vader jest już zamówiony i niechybnie wyląduje w odtwarzaczu, bo ja pomimo tego, że zespół miał dużo słabszy okres, szanuję ich do dziś i ta nazwa dużo dla mnie znaczy. Nawet jeśli po kilku przesłuchaniach powędruje na półkę, to jednak tam będzie – wśród kilkunastu innych dzieci Petera. Są dla mnie po prostu takie zespoły, których płytę wypada kupić, choćby tylko po to, by się z nią zapoznać. Tak samo wygląda to w przypadku Christ Agony, jednak, pomimo odsłuchu jednego utworu, nie mam do końca pojęcia czego się spodziewać. Jeśli będzie to album w stylu promującego go utworu, to wspaniale. Jeśli nie – trudno – miejsce na półce i tak znajdzie, bo jak już pisałem – jestem sentymentalny. 


W tym roku krajowe piwnice wypuściły bardzo dużo dobrych materiałów. Nie oczekuję, że te dwa wdrapią się na szczyt mojej listy „the best”. Ale nie takie mają zadanie. Wystarczy, że dadzą mi trochę uśmiechu i wewnętrznej radości.



Vader - De Profundis. Wydanie Metal Mind Records, 2003 rok, numer katalogowy MMPCD0062.






Christ Agony - Moonlight. Wydanie Cacophonous Records, 1996 rok, numer katalogowy Nihil14CD.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz