poniedziałek, 17 października 2016

Jestem śmieszny czort, czyli Romana głos z ciemności.


Roman przemawia do nas od lat. W najróżniejszy sposób. Najczęściej, za pomocą charakterystycznych i nietuzinkowych tekstów, które są niebagatelnym składnikiem każdej płyty Kata. Wiele z nich jest bardzo osobistych, w innych pojawiają się tylko dalekie odniesienia do życia autora. Sporo mogliśmy się z nich dowiedzieć, wiele jednak jeszcze pozostało do powiedzenia. I wreszcie Roman powiedział.


Tak ikoniczna postać, jedna z najważniejszych na naszej scenie metalowej, prędzej czy później musiała się doczekać książki. Można go nie lubić, można się z nim nie zgadzać, można jego teksty uważać za grafomańskie bazgroły. Nie można mu odmówić jednego – wpływu na polski metal. I choćby dlatego warto przeczytać, co ma do powiedzenia w wywiadzie – rzece, jaki przeprowadził z nim młody nauczyciel języka polskiego Mateusz Żyła. Lubię taką formę, bo umiejętnie poprowadzona rozmowa i dobrze zadawane pytania potrafią nas zaprowadzić do ciekawych obszarów, których inaczej moglibyśmy nie odkryć.

Książka ma ponad 350 stron, podzielona jest na rozdziały, dzięki którym łatwiej wędrujemy przez życie Kostrzewskiego. Wszystko zaczyna się dawno temu na Śląsku i poprzez dzieciństwo płynnie przechodzimy do okresu z Katem, który pewnie wielu zainteresuje najbardziej. Mnie jednak właśnie interesowało najmocniej to co było wcześniej i przyznać muszę, że dowiedziałem się wielu rzeczy, o których pojęcia nie miałem. Dość powiedzieć, że nie było to łatwe dzieciństwo. Siłą rzeczy, o Kacie jest tu sporo. To nierozerwalne części tej samej opowieści, bo przecież „nie ma Kata bez Romana” i nie oszukujmy się – pewnie nie byłoby Romana bez Kata. Tu już jednak nie jest tak ciekawie, bo to co Roman mówi, wiedziałem  w większości wcześniej, a to, czego chciałbym się dowiedzieć niestety pomija. Może musi upłynąć trochę więcej czasu? Poza tym, jak wiemy ta historia ma też innych bohaterów i wersja wokalisty nie jest jedyną.

Generalnie czyta się tę książkę bardzo dobrze. Roman to urodzony gawędziarz i opowiada zajmująco. Pytania są ciekawe, choć momentami mam wrażenie, że autor chce zabłysnąć, wypromować sam siebie. Jego prawo, jednak pozostawia pewien niesmak. Nie do końca potrafi też sterować rozmową – niby zostawia Romanowi dużo pola do popisu ale nie jest w stanie zakończyć pewnych wątków, wyciągnąć z nich tyle ile są naprawdę warte. Może po prostu przed rozmową zostały ustalone jasne granice – o tym i o tym nie rozmawiamy, nie wgłębiamy się, bo lepiej przemilczeć niż powiedzieć za wiele.  I to jest mój największy zarzut i minus w moich oczach, ale jestem w stanie zrozumieć, że Kostrzewski nie chce zdradzać wszystkiego. Szkoda tylko, że autor nie umiał tego lepiej zatuszować.

Podsumowując, polecam wszystkim, nie tylko fanom Kata czy Romana. Poza wciągającą lekturą jest tu kilka fajnych zdjęć z prywatnego archiwum. Mam tylko nadzieję, że kiedyś ukaże się druga część, bo szczerze mówiąc, mam niedosyt.

"Roman Kostrzewski. Głos z ciemności." Autor - Mateusz Żyła, Wydawnictwo  SQN, 2016. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz