piątek, 2 września 2016

Soul Maggot, czyli chluba Kobióra.


Wiecie gdzie jest Kobiór? Pewnie nie, bo skąd. Ja wiem od wielu lat, bo to miejscowość, w zasadzie wieś, położona obok mojego rodzinnego miasta. Niech jednak nie zmyli Was ta wieś, bo w Kobiórze mieszka ponad 5 tysięcy osób i jest on dość rozległy. Kilkanaście dni temu z Kobióra popłynął w Świat death metal. Tamtejszy Soul Maggot wydał swoje pierwsze demo i już nigdy więcej nie będę kojarzył tej miejscowości z „Sikorką” (lokal gastronomiczny) i rozpadającą się stacją kolejową. Ta mała osada ma szansę wedrzeć się na metalowe mapy Polski z hukiem i trzaskiem. 




Soul Maggot to nie nowicjusze. Panowie grali już w wielu zespołach, instrumenty trzymają w rękach od wielu lat. Nie dziwi więc fakt, że demo „Ominous darkness” brzmi dojrzale i ciekawie. Cztery utwory, czyli jak na demo ilość całkowicie przepisowa, które pokazują, że można obracając się w stylistyce lat dziewięćdziesiątych, grać death metal wciąż ciekawy i zajmujący. Blisko mi tu do potęg z początków amerykańskiego death metalu, ale słychać także dalekie echa Europy. Jest szybko i ciężko, choć momentami panowie zwalniają i potrafią też pokazać thrashowy pazur. Nie brakuje także bardzo ciekawie podanych odniesień do black metalu. Wszystko to podlane sporą dawką mroku i jakby gęste – ale możliwe, że to tylko złudzenie wynikające z jakości produkcji. Ta ostatnia jak na demo zła nie jest, jednak mam nadzieję, że na pełnowymiarowym wydawnictwie doczekam się większej selektywności, żeby żaden smaczek nie umknął moim starym uszom. A wiem, że takowe będą, bo znam panów z Soul Maggot i ich możliwości. Wracając do dema – niecałe 20 minut, które przelatuje szybko, jednak od razu pojawia się ochota na powtórkę. Materiał wciąga i nie daje się tak od razu rozgryźć. Jest jak gęsta smoła powoli oblepiająca nasze zmysły i wciągająca w głębinę z prędkością wiru powietrznego. Inaczej mówiąc – fajnie się tego słucha. Chciałbym tylko, by wokalista trochę bardziej zróżnicował repertuar wyziewów i wydawał je z większym życiem – może to jednak tylko kwestia produkcji? 

Cieszyłbym się bardzo gdyby nasza podziemna scena była tak płodna jak Kobiór – 5 tysięcy mieszkańców i zespół pokroju Soul Maggot. Wyobraźcie sobie ile byłoby ich w samej Warszawie! To oczywiście tylko moje chore wizje. Rzeczywistość jest taka, że owszem, mamy sporo utalentowanych zespołów, ale wiele z nich przepada bez wieści. Mam nadzieję, że Soul Maggot nagra pełnowymiarowy album, ruszy w trasę i uświadomi wszystkich gdzie leży Kobiór. Zasłużyli na to. 

Ocena: 7/10

Pozdrowienia chłopaki!


Digipack wydany własnym sumptem prezentuje się estetycznie i solidnie.





2 komentarze:

  1. Siwy i Ryba. Hahah. Super, że dalej grają. Pewnie mnie ta rzeźnia zabije, ale płyte muszę zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz do nich bezpośrednio na fejsie :)

    OdpowiedzUsuń