środa, 28 września 2016

Devil's Emissary, czyli średniowieczne lochy.


"To był piękny, słoneczny dzień. Ptaszki ćwierkały, wszystko wokół zieleniło się soczyście, wiosna w pełni. Szedłem sobie wesoło pogwizdując, bez żadnego konkretnego celu. Słońce stojące już wysoko przyjemnie grzało w plecy a lekki, ciepły wiatr delikatnie muskał twarz. Piękny, idylliczny dzień. Mijałem właśnie stary, gotycki kościół pamiętający średniowieczne czasy, gdy ziemia pode mną się zatrzęsła. Zniknęło Słońce, w jednej sekundzie zakryte ciemnymi chmurami. Zerwał się potężny wicher, rwąc gałęzie i unosząc kurz. Zrobiło się zimno i ciemno. Zakrywając dłonią twarz i desperacko próbując gdzieś się schować zdążyłem jeszcze zauważyć, że ziemia się otwiera. I to zaraz przede mną! Z potężnej szczeliny wyłonił się ludzki kształt, odziany w jakieś łachmany. Wyglądał trochę jak trędowaty mnich, trochę jak czarnoksiężnik. Co jest, cholera? Stanął przede mną i rzucił dwa słowa – Malignant Invocation! Jasny gwint, obcokrajowiec! Wyglądał groźnie, więc zacząłem szybko coś dukać po angielsku ale on tylko zaśmiał się i popatrzył z politowaniem. Chwilę później siedzieliśmy w jakimś zatęchłym lochu, nieużywanym od czasów inkwizycji, wypełnionym smrodem setek lat. Docierały do mnie wrzaski udręczonych, jakieś zgrzyty i piski. Hałas stawał się coraz głośniejszy, wręcz nie do wytrzymania. Zacząłem się nerwowo rozglądać za jakimś wyjściem ale mój straszliwy opiekun szybko złapał mnie za ramię i usadził na śmierdzącej podłodze. Do ucha krzyknął mi – Evangelic Decimation! Byłem już kompletnie skołowany i nie miałem pojęcia o co mu chodzi ale na wszelki wypadek znowu zacząłem coś dukać pod nosem. Nie zwracał na to uwagi. Dźwięki wypełniające lochy zmieniły się i stały się wyraźniejsze, zarazem jednak agresywniej atakowały wszystkie zmysły. Siedziałem i nie mogłem się ruszyć, straciłem już nadzieję a krzyki umęczonych były coraz bliższe. Przechodziły w ryki bólu i mieszały się z wściekłymi głosami oprawców w akompaniamencie zgrzytu i trzasku tajemniczych maszyn. Biczowanie dźwiękiem nie trwało długo, jednak intensywność była tak duża, że czułem się kompletnie wyczerpany. Nagle wszystko ustało. Nastała cisza i w kolejnej sekundzie znowu stałem przed starym kościołem, świeciło Słońce i wiał leciutki, ciepły wiatr. Przysiągłbym, że nic się nie wydarzyło, jednak przede mną stał ten straszny mnich. Zapytałem go – kim jesteś? Zaśmiał się tylko i wycedził – emisariuszem diabła! I zniknął." 


Emisariusze z okresu drugiej płyty

Devil’s Emissary to black metalowa horda z moich rodzinnych Tychów. Na koncie mają dwa albumy, które wyróżnia spójność w warstwie graficznej, tematycznej i lirycznej. Wszystko kręci się tu wokół średniowiecznych ciemności i prymitywnego wizerunku zła. Bardzo dopracowane książeczki obu płyt pełne są starych rycin i symboli, obrazów przywodzących na myśl średniowieczne postrzeganie Szatana. Ta spójność daje ciekawy efekt, gdy obie płyty postawi się obok siebie. Muzycznie rozbieżność jest spora, choć najbardziej widoczna w produkcji. Oczywiście, jak każda szanująca się horda, panowie nie wydają materiałów wymuskanych i sterylnych. „Malignant Invocation”, pierwszy album, to jeden wielki podziemny brud ale zarazem kawał podręcznikowego black metalu. Nic tam odkrywczego nie ma, ale każdy kto lubi klasyczną czerń znudzony nie będzie. Przeszkadza trochę za bardzo piwniczne brzmienie. Inaczej sprawa ma się z drugą płytą, „Evangelic Decimation”, gdzie wszystko jest dojrzalsze i lepiej słyszalne. Dużo też ciekawsze są aranże, więcej zróżnicowań tempa i niestandardowych rozwiązań. Solidny, odpowiednio brzmiący, konkretny black metal, bez ściemniania i upiększania, za to z odpowiednim piwnicznym podmuchem. Miałem przyjemność słuchać też nadchodzącego materiału i powiem Wam, że będzie to mocny cios. To nadal black metal, ale sporo w nim wpływów i elementów death metalu. Wydawnictwo to ma się w bliżej nieokreślonym czasie ukazać na CD. Polecam. 

P.S. Pozdrowienia Mateusz! Jeszcze raz najlepszego na nowej drodze życia :)

Dwa pierwsze albumy wydane zostały przez Under the Sign of Garazel. Pierwszy album ukazał się w 2013 roku, jego następca rok później. 

"Malignant Invocation":






"Evangelic Decimation":




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz