sobota, 27 sierpnia 2016

Klasyka, która wita w piekle.

„Byłem tam, w czeluściach. Na krańcu wszystkiego, nad krawędzią otchłani. Myślałem, że to koniec. Ale to był dopiero początek. Podróż poza czas i poza miejsce, do najczarniejszych zakamarków ludzkiej wyobraźni, która sobie tego wyobrazić nie jest w stanie. Tańczyłem z własnym duchem nad szczytami podziemnych jaskiń i widziałem, rzeczy, których nikt nigdy nie chciał zobaczyć, gdyż nie byłby w stanie ich nazwać. Dzika podróż w czeluść zapomnienia, gdzie tylko diabła śmiech i demona wzrok. Piłem z nimi i ucztowałem, rozpusty najdalsze krańce poznałem, ciągle spadając w mrok. Mijałem wieki i lata, cywilizacje i religie. Dla mnie były mgnieniem oka, kawałkiem pyłu mijającego mnie w locie. Mógłbym rozetrzeć je w dłoniach, tak zabawnie bezbronne dla mnie były. I ciągle słyszałem diabła głos, i dzwonienie łańcuchów. Przyzywał, wołał i śmiał się. Nie mogłem mu się oprzeć. Moja jaźń już nie była moją, zalał ją szyderczy śmiech opętanego niewolnika, gotowego na śmierć. Choć przecież nie byłem już żywy. I nagle, gdy myślałem, że ta podróż nigdy się nie skończy, wszystko zgasło. Nastała absolutna cisza. Nie było żadnego ruchu. I w tej strasznej sekundzie, gdy bałem się jak nigdy dotąd, usłyszałem spokojny głos: Witaj w piekle.”  

Tak, byłem w piekle. Pierwszy raz na początku lat dziewięćdziesiątych. Piracka kaseta przytargana z targu, z pięknym pentagramem i głową kozła oraz z tytułem nie zostawiającym żadnych wątpliwości – „Welcome to hell” – witajcie w piekle. Nie miałem wtedy pojęcia, jak ważną kasetę niosę w plecaku. Jaki ma ciężar gatunkowy oraz historyczne znaczenie dla mojej ukochanej muzyki. A był to Venom, jedna z nieśmiertelnych legend, ale o tym miałem się przekonać chwilę później. W domu, po odpaleniu kasety, odbyłem szaloną podróż. Podróż do piekła. Ale wróciłem, bo była to przejażdżka tam i z powrotem. I zawsze miałem siłę na kolejne. Od tamtej pory byłem w piekle setki razy i nadal chcę tam jeździć. Bo przecież to Venom, jedna z nieśmiertelnych legend a takim przewodnikom się nie odmawia.



Dziś, mocno klimatycznie staruszka kaseta na zdjęciach. CD to wznowienie, każdy może je mieć, ale ta kaseta już tak częsta nie jest.  
Wydanie Metal Mind Records, 1993 rok, numer katalogowy CLAS 0009.




2 komentarze: