sobota, 16 lipca 2016

A gdyby tak...

Szósty czerwca 1992 roku, Bergen. Ktoś podkłada ogień pod kościół Fantoft, którego nie udaje się uratować. Zostają zgliszcza. Iskra pada na podatny grunt. Następne płoną Ormoya, Skjold, kaplica w Holmenkollen, Hauketo, Asane i wiele innych… Łuna nad Norwegią robi się coraz jaśniejsza – chciałoby się wręcz rzec – A Blaze In the Norhtern Sky* w praktyce. Po jakimś czasie ogień rozprzestrzenia się i na Szwecję. Skandynawia podnosi głowę a cały Świat w przerażeniu obserwuje te wypadki. Są jednak ludzie, którzy widzą w tym jakąś dziejową sprawiedliwość, próbę walki z czymś, co niewoli ten kontynent od setek lat. I w duchu kibicują skandynawskiej młodzieży. 

Takim kimś byłem ja. Oczywiście, gdy to wszystko się zaczęło nie miałem pojęcia, że gdzieś tam na północy płoną kościoły. To nie był jednak bardzo krótki okres i w pewnym momencie te wieści dotarły. I padły na podatny grunt – prosto do umysłu młodego buntownika, świeżo upieczonego adepta black metalu i bluźnierstwa. Każdy kolejny spalony kościół był jak wygrana bitwa, każdy wsadzony do więzienia Norweg czy Szwed, jak męczennik. To była wojna, bardzo źle przygotowana, spontaniczna i bez szans na wygraną, ale wojna. Przynajmniej w moich oczach. 





Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co by było gdyby? Wiem, gdybanie to kiepska rzecz, lepiej trzymać się faktów. Ale jednak – co byłoby, gdyby to wszystko przygotowane było lepiej, gdyby rozlało się na szerszy obszar? Gdyby po Szwecji ruszyła Finlandia, potem Rosja, Polska, Niemcy itd?

Ja robiłem to wielokrotnie i wtedy, w latach dziewięćdziesiątych, bardzo żałowałem, że tak się nie stało. Marzyła mi się taka podziemna rewolucja, Black metalowa wojna partyzancka, bo przecież w otwartej nie byłoby szans. Niewielkie grupki przemieszczające się od miasta do miasta i podkładające ogień pod chrześcijańskie świątynie. Tak to wtedy widziałem i do tej pory wydaje mi się to jedyną możliwą drogą. Dzisiaj, wszystko to oczywiście tylko zwykłe fantazje i bajania. Młodzieńczy zapał i kompletnie irracjonalne podejście do sprawy zniknęło. W jakimś jednak stopniu chcę to zrealizować, sprawdzić ten swój scenariusz i dlatego postanowiłem napisać taką fantastyczną powieść – co byłoby gdyby? Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem napisania książki, nie mogłem się jednak zdecydować na temat. Teraz już wiem. Chcę dokończyć to, co zostało zaczęte szóstego czerwca 1992 roku w Bergen. 



* A Blaze in the Northern Sky (Płomień na Północnym Niebie) - płyta norweskiego Darkthrone, wydana w 1992 roku.

3 komentarze:

  1. Powodzenia! Trzymam kciuki. A tak by the way, dziękujmy chrześcijaństwo, że nie ma u nas motłochu muslimów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) Będziesz jednym z pierwszych testerów i recenzentów.

    OdpowiedzUsuń