czwartek, 19 maja 2016

Wyprawa do krainy Odyna, czyli muzyczny hołd dla przeszłości.


Wyobraźcie sobie cichą i spokojną krainę. Właśnie ustąpiła zima i Bałtyk znów zaprasza na swe wody. Wszystko wokół zaczyna się zielenić, ptaki śpiewają wesoło, lasy pełne zwierza szumią cicho gdy zrywa się chłodniejszy północny wiatr. Niewielka osada na brzegu zatoki wypełniona krzątającymi się ludźmi. Kobiety szykujące prowiant, mężczyźni oporządzający swoje długie łodzie. Tylko dzieci beztroskie wesoło ganiają po otoczeniu. Ostatnie remonty i przygotowania. Czas wyruszyć w nieznane, czas zadbać o rodziny i o chwałę. Odyn będzie dumny raz jeszcze! Następnego dnia, wśród porannych mgieł i wstającego słońca, napędzane wiosłami wychodzą z zatoki. Tarcze na burtach lśnią w promieniach słonecznych, smocze łby na dziobach dumnie wyznaczają kierunek podboju a rozpostarte kolorowe żagle pchają ich ku przeznaczeniu. Bogactwo i chwała czekają, na niektórych Walkirie i Walhalla, ale taki jest los wojownika.

Wyobraźcie sobie wielką świątynię, z dębowego drewna. Ma wysokie wieże i ogromne sale, pełne wizerunków bogów. Otoczona jest złotym łańcuchem lśniącym w świetle dnia. Obok rośnie ogromne, święte drzewo, pod nim ofiarne prezenty. Nieopodal wisielcze drzewa pełne zastygłych dawno ciał. Nigdy nie powrócili, rzuceni tam dla dobrej wróżby. Nad świątynią krążą dwa kruki, oczy Jednookiego, widzące wszystko i o wszystkim mu mówiące. Kapłani odprawiają swe obrzędy a gdzieś w oddali, za drzewami chowa się przebiegły Loki, chcąc uniknąć wzroku Hugina i Munina. 

Wyobraźcie sobie małego chłopca. Przyszedł na Świat w niewielkiej osadzie nad brzegiem morza. Jego rodzice są bardzo dumni z syna. Mały uczy się wszystkiego bardzo szybko, potrafi już trochę władać bronią, zna pierwsze podstawy nawigacji i jest bardzo oddany bogom. Lubi też mierzyć się z innymi chłopcami z osady i najczęściej ze wszystkich zawodów wychodzi zwycięsko. Ojciec często zabiera go na polowania, podczas których opowiada małemu o wielkich czynach przodków i mocy bogów oraz natury. Kiedyś, pewnego dnia, chłopiec będzie mężczyzną. Weźmie w rękę broń, wejdzie na pokład drakkara i ruszy po chwałę do zamorskich ziem. Z ojca na syna. 

Wyobraźcie sobie wielką salę. Ogromną. Wielkie, bogato rzeźbione kolumny podtrzymują ciężki sufit. Pod nim pozłacane tarcze, rzeźby smoków, potworów oraz mitycznych bohaterów. Na ścianach złote włócznie i wielkie topory. Setki pochodni rozświetlają wielkie pomieszczenie, na środku którego stoją dziesiątki stołów. Właśnie rozpoczęła się kolejna uczta. Biesiadnicy to chwalebnie polegli wojownicy, których są tutaj setki. U szczytu, na wielkim tronie siedzi pan tego miejsca, Odyn. Ucztuje ze wszystkimi, bo wszyscy oni na to zasługują. Zostali tu przyprowadzeni prosto z niezliczonych pól bitewnych przez Walkirie. Bohaterscy Einherjerzy, którzy odchodząc godnie, zasłużyli na powitanie u bram Walhalli. 

Wyobraźcie sobie to wszystko, albo po prostu posłuchajcie płyty „Hammerheart” autorstwa Bathory. 


Bathory - Hammerheart. Posiadam (dziękuję Marta za zamianę!) wydanie Black Mark Production z 1993 roku, numer katalogowy BMCD 666-5.








"Hammerheart" na Discogs:

6 komentarzy:

  1. Widzę, że robisz przegląd albumów, na które mam ostatnio fazę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialna płyta. Same piękne wspomnienia z nią związane. Dzięki za przypomnienie. Zaraz odpalam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i jeszcze Blood on Ice. Mmm

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda, podeślij resztę listy, postaram się coś sklecić. Michał - owszem, piękna płyta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tej płycie nie da się zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Owszem Marta, nie ma takiej opcji - szczególnie gdy tak często mi ją puszczasz :)

    OdpowiedzUsuń