sobota, 28 maja 2016

Sacrum umarło, czyli zejście w ciemności.


"Zszedłem w Ciemność.

Otuliła mnie swym gęstym, lepkim dotykiem. Fizycznie czułem ją każdym moim nerwem, każdym włoskiem na ciele. Chłonąłem ją każdym zmysłem, trwożnie idąc w przód. Labirynt Ciemnej drogi powoli mnie gubił, ale wiedziałem, że On tu gdzieś jest. Czułem Jego obecność. Od wieków. Prastary jak ten padół marności i głupoty. Obserwował mnie, oblepionego całunem mroku. Mój umysł przenikało Zło. Nienazwane, odwieczne Zło. To był ból, tysiąc razy silniejszy, chciał rozsadzić moją ludzką czaszkę. Musiałem go znaleźć, musiałem poznać Prastarą Tajemnicę.

Zszedłem w Ciemność.

Byłem sam. Sam jak nigdy wcześniej, sam jak nikt nigdy nie był. Tylko On i ja. Potężny, Nienazwany, choć mający setki imion. Słów, których matki nawet w największej trwodze zabraniają wymawiać swoim dzieciom. Byłem sam. Zadławiony Ciemnością, szukający wyjścia. Każdy mój mięsień, każde ścięgno było związane, jakbym powoli doznawał paraliżu. Labirynt nie kończył się i zgasła wszelka nadzieja. Była tylko lepka pajęczyna przeszywającego na wskroś Zła. Nic mnie nie ocali, nie będzie zbawienia i odpoczynku w Niebiosach. Jest tylko Podziemny korytarz i mieszkające w nim odwieczne siły Mroku. Czy będzie mi dane ujrzeć Jego oblicze? Czy zobaczę choć sylwetkę? Czy usłyszę głos Tego, Którego nikt nigdy usłyszeć nie chciał?

Szedłem w Ciemności."





Profanum był kiedyś black metalowym zespołem, jakich wiele. Ale potem nagrał płytę „Profanum Aeternum: Eminence of Satanic Imperial Art” i przestał być jednym z wielu. Zaczął być jedynym, który zrobił coś takiego. Bez gitar stworzył album tak tchnący Złem, że wiele Wielkich Prawdziwych Hord może tylko pozazdrościć. Ktoś kiedyś ukuł termin „symfoniczny black metal”. Ta płyta to black metalowa symfonia, tylko bez black metalu. Czarny Władca musiał być wniebowzięty!

Taki ze mnie szczęściarz, że posiadam kasetę i płytę CD. Obie wydane przez niezawodny Pagan Records. 





Kaseta - Pagan Records, 1997, numer katalogowy Moon MC 021/666






CD - Pagan Records, 1997, numer katalogowy Moon CD 011/666








"Profanum Aeternum" na Discogs:

2 komentarze:

  1. oj tak, Eminence... to było prawdziwe wizjonerstwo. Który to był rok przecież? Rok 1997, wtedy chyba tylko z bardziej znanych artystów to Mortiis (o ile już nie mieszam dat) sobie pozwalał na takie eksperymenty.

    OdpowiedzUsuń
  2. przywołanie tu Mortiisa z jego dwoma dżwiękami na płycie zszokowało mnie :) ale wiem o co Ci chodziło :)

    OdpowiedzUsuń