sobota, 2 kwietnia 2016

Krzysiek


Kiedy wspominamy stare czasy, dawne przygody, często wiążą się one z konkretnymi osobami. W przypadku muzycznych podróży mojej młodości jest dokładnie tak samo. Jak pewnie już zauważyliście, wiele płyt czy wręcz całych gatunków odkrył dla mnie ktoś inny. Ale to było wtedy normalne. Mieliśmy to szczęście, że było nas kilku – bardzo mocno przyspieszało to odkrywanie nowych zespołów i wydawnictw. W czasach bez Internetu była to wartość nie do przecenienia. Scena była na początku lat dziewięćdziesiątych już mocno rozwinięta, więc praktycznie nie było dnia (przez kilka lat!) bym nie poznawał czegoś nowego. To był szalony rollercoaster, ekspres w ciemność, ku najbardziej ekstremalnym gatunkom. Nie tylko jednak koledzy byli ludźmi, którzy otwierali przede mną muzyczny Świat. Był też Krzysiek. 


Stary targ


Krzysiek otwierał go przed nami wszystkimi.

Prowadził stoisko z kasetami, płytami (w późniejszym okresie), koszulkami na największym targowisku w Tychach. Na taką skalę był jedyny w mieście. Zaopatrywał się poprzez kultowy już katowicki sklep All, więc w asortymencie było wszystko co najlepsze. Bonusem było to, że sam słuchał metalu. Jego ukochanym zespołem był Iron Maiden. Uwielbiał dyskutować o ich płytach a wiedzę miał ogromną. Wiele lat później, przy naszym ostatnim spotkaniu, wyznał mi też, że kibicuje West Ham United, tak jak jego idol Steve Harris. Jako że ja jestem zagorzałym fanem Liverpool FC, wywiązała się ciekawa dyskusja o futbolu. 

Krzysiek nie był dużo starszy od nas. Zaledwie kilka lat. Nie jestem w stanie policzyć ile kaset zagościło u mnie w domu dzięki jego pomocy. „Szukasz czegoś w stylu Mayhem? Weź to i to.” „Podobał Ci się ostatni Cannibal Corpse? W takim razie ta płyta jest dla Ciebie.” Zawsze doradził, wrzucił w magnetofon by posłuchać przed zakupem. Czasami chodziło się tam tak po prostu, by pogadać. W czasach licealnych byłem tam praktycznie codziennie, bo droga powrotna wiodła przez targ. Miał też czasami z nami problemy, gdy np. trzeba było zwrócić zakupioną koszulkę Deicide, na którą mama kategorycznie zareagowała – „nie ma mowy!” (wątroba Chrystusa na talerzu to jednak było dla niej za dużo). Ale nie był to dla niego problem, on to wszystko pewnie przechodził sam i doskonale rozumiał. 

Ostatni raz spotkałem go miesiąc przed śmiercią. Prowadził już wtedy stoisko na nowoczesnym targowisku, które powstało po zlikwidowaniu starego. Elegancja Francja, ciepła hala, warunki prima sort. Ale Krzysiek ten sam – uśmiechnięty, zawsze pomocny. Trochę narzekał, że biznes pada bo teraz wszystko w Internecie. To był grudzień. W styczniu zamiast Krzyśka zastałem tam jego zdjęcie z czarną wstążką. Zmarł kilka dni wcześniej na zawał. Miał wtedy 37 lub 38 lat. Młodo, za młodo. Maideni wydali od tamtego czasu jeszcze dwie płyty. Jestem pewien, że Krzyśkowi by się podobały. Kto wie, może gdzieś ich słucha?

Dziękuję za wszystko. 


7 komentarzy:

  1. Gdyby nie on, to wiele znakomitych zespołów nie wpadłoby w nasze łapska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie to były dokładnie lata? Ja się czasem zaopatrywałem w kasety na starym targowisku w Tychach właśnie, przebywając u rodziny w latach 1992-1994. Wówczas prowadziło to chyba jakieś małżeństwo i wydaje mi się, że byli starsi. Teraz pewnie grubo po 50-ce. Mieli dość duże stoisko z kasetami ( MG Records ;))głównie i koszulkami. Potem w Tychach zaopatrywałem się w płyty w sklepie muzycznym znajdującym się w tym czerwonym domu towarowym A-Z czy jakoś tak. Piękne czasy! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były lata 1992 - 1997, może trochę później nawet. Małżeństwo możesz kojarzyć, bo oni też tam bywali bardzo często, szczególnie w początkowym okresie. To było ich stoisko, w późniejszym czasie oni otworzyli sklep w Katowicach. A co do sklepu w Azecie - to był to Luzak.

      Usuń
  3. No to już jestem w domu. :) W tym Luzaku zdaje się pracował niejaki Artur, który potem zajął się fotografią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Artur, jeśli mowa o tym samym człowieku, to dobry znajomy. Różne rzeczy robił po luzaku. Teraz między innymi jest basistą w zespole Icterus.

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie ten Artur. Tamten nazywał się J. ;)

    OdpowiedzUsuń