sobota, 19 marca 2016

Stolica w deszczu, czyli Czwarta Krucjata.


1993. Ósma klasa podstawówki. Jesień. To był okres gdy liczył się tylko Death Metal. Im mocniej, brutalniej i szybciej – tym lepiej. Był to też czas, gdy zespoły poznawało się inaczej niż dzisiaj – nie było internetu, co znacząco utrudniało sprawę. Z drugiej strony dawało to dużo więcej radości. Odkrywanie. Poznawanie. Ta niepewność, czy kaseta, którą właśnie kupiłem, będzie dobra. Czasami jednak można było czegoś przed zakupem o zespole się dowiedzieć. Jednym ze źródeł był program Headbangers Ball. Program emitowany na kanale MTV.




Tak, to było wtedy, gdy ta stacja jeszcze zajmowała się muzyką. Późnym wieczorem, prawie nocą, z obowiązkową blondyną Vanessą jako prowadzącą. Teledyski, wywiady, relacje z koncertów. Od hard rocka po najbrutalniejsze odmiany metalu. Oglądanie bywało kłopotliwe – późna pora, a telewizor w domu jeden – w pokoju rodziców. Ale co tam, oni na szczęście byli wyrozumiali a po jakimś czasie (gdy zmieniliśmy telewizor na nowszy) zacząłem używać słuchawek. I tym sposobem wieści z metalowego świata płynęły na ulicę Lencewicza i zatruwały umysł młodego maniaka. W jednym z programów zobaczyłem teledysk Bolt Thrower – The IVth Crusade. Coś wspaniałego. Potężny walec przejeżdżający po mnie jak dywizja pancerna dowodzona przez Guderiana. Dostojnie, ale stanowczo. Bez litości. Bardzo szybko kupiłem kasetę i długi czas nie opuszczała mego magnetofonu i walkmana. Jakiś czas potem, tej samej jesieni, mieliśmy klasową wycieczkę do Warszawy, do Teatru Narodowego. Pamiętam jakby to było wczoraj – zlane deszczem ulice stolicy widziane przez szyby autokaru a w słuchawkach Czwarta Krucjata. Nie mam pojęcia czemu te obrazy tak utkwiły mi w pamięci, ale cieszę się, że tak się stało. Następnego dnia udaliśmy się na przedstawienie do Teatru Narodowego. Wiecie, pełna gala, garnitury i te sprawy. Tylko jeden Dominik (pozdrowienia stary!) postanowił to olać i w murach tego szacownego budynku pojawił się w koszulce Unleashed i flanelowej koszuli :) Tak, to były romantyczne czasy pełne buntu i mocnej muzyki.

Posiadam wydanie Earache z 1992 roku. Numer katalogowy MOSH70CD.







Czwarta Krucjata na Discogs:

6 komentarzy:

  1. Programu nie pamiętam. Jakbym się nie starał to i tak nic mi do głowy nie przychodzi. Sam Bolt Thrower mnie jakoś nie porwał, choć w tamtych czasach oczywiście zapoznałem się z ich twórczością.

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem pewien, że gdzieś kiedyś choć jeden odcinek musiałeś widzieć. Sklerozę masz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakos pamiętam ten program. To było cos. |Dzieki niemu odkrywało sie zespoły. Nie to co teraz.

    OdpowiedzUsuń
  4. no dokladnie Dominik :) jeszcze raz brawa za koszulkę w teatrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Headbanger's Ball pamiętam jak dziś, to z programów właśnie takich jak ten nauczyłem się podwalin języka angielskiego. Jakoś nałogowo HB nie oglądałem ale pamiętam styl tego show i atrakcyjną (choć blond) prowadzącą. To były czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie angielskiego jako pierwsi uczyli dziadkowie :) Masz Adamie rację - to były czasy! :)

    OdpowiedzUsuń