środa, 22 maja 2019

Jak trwoga, to...


Podoba mi się ta nazwa. Trwoga. Bo podoba mi się to słowo. Bo pasuje do black metalowego zespołu i aż się dziwię, że podczas trwającej od kilku dobrych lat mody na polskie jednowyrazowe nazwy nikt wcześniej nie użył właśnie tego. A szanse były, bo bydgoski twór istnieje od 2016 roku. Teraz już za późno, bo właśnie zadebiutowali pełnowymiarowym wydawnictwem zatytułowanym po prostu „Trwoga”.

poniedziałek, 20 maja 2019

Grecja nieoczywista.


Gdy pada określenie „grecki black metal” pewne nazwy pojawiają się w głowie niejako z automatu. Wiąże się to także z określonym brzmieniem i stylem grania, choć i tu jak i w kondycji dawnych legend zaszły pewne zmiany. Starzy bogowie albo dawno uciekli w plastik, albo już są na emeryturze a to słynne brzmienie usłyszeć możemy – poza nielicznymi wyjątkami – na albumach mających po kilkanaście i więcej lat. Na szczęście są tam wciąż zespoły warte uwagi, choć nie wszystkie w swej twórczości idą tradycyjną grecką ścieżką.

niedziela, 19 maja 2019

Powrót bez fety.


Różnie to bywa z powrotami po latach. Można się przejechać i wrócić za wcześnie – nikogo tym powrotem nie zaskakując, można za późno – po uprzednim przespaniu wszystkiego co działo się w muzyce metalowej podczas hibernacji samych powracających. Włoski Necrospell dokonał rzadkiej sztuki i wrócił tak, że i za wcześnie i za późno i w ogóle nie wiadomo chyba do końca po co i czemu. Pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że w ich przypadku to właściwie bardziej ponowny start niż powrót, ale nawet to nie do końca tłumaczy zawartość „Awakening of Tyrants” (mam nadzieję, że tytuł nie odnosi się do nich samych, bo tyranami to raczej nie zostaną) a wręcz może działać in minus.

piątek, 17 maja 2019

Czarne słońce.


Coś jest w tym portugalskim, bezlitosnym słońcu. Coś dusznego, ciemnego, gęstego i bardzo, bardzo złowieszczego. Coś co nie pozwala oddychać, spycha w ucieczkę pod ziemię a tam… tam jest jeszcze ciemniej, jeszcze mroczniej, jeszcze bardziej dziko, gęsto i prymitywnie. Coś musi być w tym południowym słońcu, coś co oddaje ludzi w ramiona zła, czyni z nich dźwiękowych opętańców bo co ostatnio trafiam na materiał pochodzący z tamtejszych czeluści muzycznych to jest on przesiąknięty kryptą do cna. Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku Graves i ich pełnowymiarowego debiutu „Liturgia de Blasfemia”, jednego z najlepszych dotychczasowych tegorocznych krążków.

środa, 15 maja 2019

Fińskie "ugh!"


Koalicja Mythrone Promotion / Defense Records upodobała sobie ostatnio wydawanie północnej surowizny. Po szwedzkim Aggressive Mutilator (pisałem o nich tu) przyszła kolej na Finów z Black Rock. Między oboma tworami jest sporo podobieństw, bo oba to duety – w dodatku oba doświadczone, i jedni i drudzy grają prosto i brudno i co najważniejsze – kochają lata osiemdziesiąte. Ale o ile Szwedzi mnie do siebie nie przekonali tak Finom poszło lepiej i gdyby był to mecz hokejowy wygraliby ze swymi sąsiadami 3:1.

poniedziałek, 13 maja 2019

Cuba Libre.


Spory kawał Świata już zwiedziłem dzięki metalowi (co prawda palcem po mapie, bo lubię wiedzieć gdzie leży miasto z którego pochodzi zespół) ale wciąż trafiają się geograficzne niespodzianki i nowości. Weźmy taki Skjult. Nazwa podchodzi wręcz elegancko pod Skandynawię, muzyka również – generalnie płyta sprawia wrażenie na wskroś europejskiej. Dlatego też gdy już po pierwszym odsłuchu wbiłem nazwę zespołu do Metal Archives i oczom mym ukazała się nazwa jego ojczyzny to lekko zdębiałem. Bo kto spodziewałby się, że jest nią Kuba?

piątek, 10 maja 2019

Cesarz odnaleziony.


Uwaga, uwaga! W sieci pojawił się sensacyjny materiał! Ktoś odnalazł i opublikował (jest już nawet na fizycznych nośnikach!) ukryty dotąd album Emperor! To dopiero, proszę państwa, sensacja! Fachowcy określają czas powstania tego dzieła na lata 1993 – 1996 i są praktycznie pewni, że mógł to być następca kultowego debiutu Norwegów. Padła też hipoteza, że był to materiał dla tamtego krążka alternatywny a że zespół zdecydował się na wydanie „In the Nightside Eclipse” to te nagrania powędrowały do prywatnego archiwum muzyków. Kto wie, bardzo możliwe, bo „Reign in Supreme Darkness” mógłby być bohaterem takiej historii. Tyle tylko, że na okładce widnieje logo Vargrav a album pochodzi z tego roku.

środa, 8 maja 2019

Triumf w świątyni.


W kwietniu pisałem o ciekawej demówce Cultum Interitum (tutaj), która ukazała się w bardzo limitowanym nakładzie w 2017 roku. Dziś pochylę się nad kolejnym wydawnictwem warszawskiego zespołu. „Temple of Triumphant Death” to epka z marca 2018, która potwierdza rozwój zespołu w każdym aspekcie, jest też zarazem heroldem zmiany i zwiastunem wyboru. Aspekt ilościowy, na który trochę ponarzekałem przy okazji demo (mając jednak w tyle głowy, że to przecież podziemie i nie możemy się spodziewać nakładów gwiazd popu, wręcz nie chcemy takich) tu także doświadcza rozwoju, bo materiał został wydany na CD w ilości 200 sztuk, jest też dostępny w sieci.

poniedziałek, 6 maja 2019

Słowackie bluźnierstwa.


Słowacka scena co jakiś czas potrafi mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć - co ciekawe praktycznie nie zdarza się jej mnie rozczarować. Proces odkrywania jej skarbów trwa u mnie od kilku lat, jest powolny i działa na zasadzie odkryć raczej przypadkowych, bo nie mam czasu by z premedytacją grzebać w tym niewielkim kraju (wbrew pozorom pomimo relatywnie niedużej ilości mieszkańców scena jest dość bogata). W tym roku trafił mnie Temnohor oraz Tujarot (zalecana pisownia to chyba TujAroT, ale umówmy się, że sobie na potrzeby tego tekstu ułatwię zadanie) i to właśnie tegorocznej epce tych drugich poświęcona jest poniższa pisanina.

niedziela, 5 maja 2019

Rozdwojenie.


No i mam problem. Jestem w kropce i nie potrafię wydać ostatecznego werdyktu. Docierają do mnie dwa sprzeczne sygnały i za cholerę nie umiem ich połączyć w jedną jasną i kompletną opinię. W jedno spójne stanowisko. Chyba będę musiał ten album podzielić. Muzykę wyrwę z oprawy wizualnej a najlepiej z samego zespołu i będzie mi łatwiej. Bo ja niestety (albo stety) odbieram black metal jako całość i żebym naprawdę docenił album to wszystko musi się w nim spinać. A w przypadku ostatniego dzieła Forest Whispers się nie spina.